– W ostatnich tygodniach wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne zostały zasypane wnioskami o wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej. Z naszych informacji wynika, że jest ich nawet czterokrotnie więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Powód? Jednym z nich jest chęć skorzystania z przepisów na dotychczasowych warunkach – pisze Patryk Słowik i Jakub Styczyński.
Pomóc ma w tym furtka w przepisach, jaką jest instytucja zawieszenia postępowania administracyjnego. Otóż wystarczy złożyć wniosek o wydanie zezwolenia, a następnie wystąpić do wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego z kolejnym wnioskiem – o zawieszenie postępowania. Artykuł 98 par. 1 k.p.a. określa bowiem, że organ administracji publicznej może zawiesić postępowanie, jeżeli wystąpi o to strona, na której żądanie postępowanie zostało wszczęte, a nie sprzeciwiają się temu inne strony oraz nie zagraża to interesowi społecznemu. Przy czym par. 2 art. 98 wprowadza cezurę czasową. Przewiduje bowiem, że jeśli w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania żadna ze stron nie zwróci się o jego podjęcie, żądanie wszczęcia postępowania uważa się za wycofane.
Wiele wskazuje jednak na to, że inspektorzy farmaceutyczni będą takie wnioski rozpatrywali indywidualnie i nie wszyscy przedsiębiorcy będą mogli liczyć na zawieszenie postępowania.
– I tak przykładowo: inspekcja farmaceutyczna najprawdopodobniej nie będzie robiła problemów temu, kto już kilka miesięcy temu kupił lokal i zaczął go wyposażać. Za to z odmową zawieszenia postępowania może spotkać się ten, kto wniosek co prawda złożył, ale na „dziurę w ziemi” – piszą dziennikarze Gazety Prawnej.
Autorzy zwracają też uwagę na ciekawą kwestię opinii Inspekcji Sanitarnej, która musi być dołączona do wniosko o otwarcie apteki. W sytuacji, gdy dotyczy on „dziury w ziemi” nie jest możliwe jej uzyskanie – tymczasem jest ona niezbędna.
– I tu jednak prawnicy doradzający największym sieciom aptecznym znaleźli rozwiązanie, które mogą wykorzystać także mniejsi przedsiębiorcy. Art. 100 ust. 2 pkt 4 obliguje bowiem do doręczenia opinii Państwowej Inspekcji Sanitarnej, lecz nigdzie nie jest wskazane, że musi to być opinia pozytywna. Negatywną zaś można w wielu inspektoratach otrzymać od ręki – czytamy w Gazecie Prawnej.
Zgodnie z wykładnią przyjętą w inspektoratach wymóg przedłożenia opinii sanitarnej jest wyłącznie wymogiem formalnym, który jest jedynie jednym z warunków wszczęcia postępowania administracyjnego. Dla wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego opinia nie jest wiążąca, a jedynie służy jako pomoc w postępowaniu. Organ ma prawo wydać zezwolenie mimo negatywnej opinii, może przecież posłużyć się opinią np. biegłego w sprawach bhp, wentylacji, budownictwa itd. Analogicznie, posługując się stanowiskiem biegłych w danej dziedzinie, inspektor farmaceutyczny może też nie wydać zezwolenia mimo pozytywnej opinii sanitarnej.
W inspekcji farmaceutycznej trwają narady, co robić z wnioskami, do których dołączone są opinie negatywne.
Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu [b][url=https://edgp.gazetaprawna.pl/]Tygodnika Gazeta Prawna[/url][/b].
Źródło: gazetaprawna.pl










