– To skandal, żebym za lek przepisany na receptę przez lekarzy, ale nierefundowany, w jednej aptece płacił 100 zł, a w innej 60 zł – mówi redakcji supernowości24.pl jeden z czytelników. Dziennikarze postanowili przyjrzeć się temu problemowi i zapytali o różnice w cenach leków w aptekach Lucynę Samborską, prezes Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
Leki nierefundowane nie mają stałej ceny urzędowej jak te refundowane, a więc każda apteka może sprzedawać je za cenę, którą sama ustali. Na jej wysokość wpływ ma kilka czynników.
Jednym z nich jest liczba zamawianych przez aptekę leków. Im większa liczba, tym niższa cena jednostkowa medykamentu. Przewagę mają tu więc duże apteki sieciowe lub te mieszczące się w pobliżu dużych przychodni.
– Niektórzy właściciele aptek sprowadzają także leki w imporcie docelowym; to też pozwala obniżyć koszt lekarstw nawet o 30 proc. Zamawiają również leki bezpośrednio u producenta pomijając hurtownie, aby cena była o jedną marżę mniejsza – mówi Samborska.
Farmaceutka wyjaśnia, że wyższe ceny mają też leki oryginalne. Tak jest np. w przypadku xarelto, który refundowany jest jedynie w dawce zawierającej 14 tabletek. W dawkach 28 i 100 tabletek przepisywany jest tylko na 100 proc. i niestety w takich opakowaniach najczęściej jest dostarczany przez producenta do aptek. Cena tych opakowań, w zależności od wielkości, waha się w przedziale od 100 zł do 1600 zł (op. 100 tab.).
– Pacjent ma prawo poprosić lekarza o wypisanie tańszego odpowiednika, albo zamianę przepisanego już leku na tańszy lek generyczny w aptece. My mamy obowiązek poinformować pacjenta o wszystkich zamiennikach przepisanego leku, które wyświetlają się w programie aptecznym. W wyjątkowych przypadkach, kiedy lekarz wie, że pacjent źle zareaguje na zmianę leku, może na recepcie napisać: „Nie zamieniać”. Wtedy farmaceuta nie da tańszego odpowiednika nawet wtedy, gdy pacjent tego chce – mówi prezes Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
Źródło: supernowosci24.pl










