Jednym z gości programu był mgr farm. Łukasz Waligórski, redaktor naczelny MGR.FARM, który wyjaśnił drugie dno kampanii, jaką niedawno zainicjował National Health System (czytaj więcej: [b][url=https://mgr.farm/content/tak-nhs-promuje-farmaceutow-w-wielkiej-brytanii-i-wywoluje-kontrowersje]Tak NHS promuje farmaceutów w Wielkiej Brytanii i wywołuje kontrowersje…[/url][/b]).
– W Wielkiej Brytanii jest trochę inny problem. Tam narodowy ubezpieczyciel, który płaci za refundację leków, ma problemy finansowe. I żeby dopiąć te problemy finansowe próbuje przekierować część pacjentów do farmaceutów, zamiast do lekarzy. Chodzi o to, żeby lekarzy odciążyć i również żeby przepisywali mniej recept na leki refundowane. W Wielkiej Brytanii refundowane jest wszystko. Nawet taki zwykły paracetamol na gorączkę, który w Polsce można kupić bez recepty za kilka złotych. Tak więc ta kampania ma tam też głębszy wymiar – mówił Łukasz Waligórski. – Natomiast jeśli chodzi o poziom farmacji i farmaceutów w Wielkiej Brytanii, to absolutnie kwalifikuje on ich faktycznie do tego, aby mogli tę funkcję przejąć. I myślę, że w Polsce można się też o ten kierunek pokusić. Około 2 mln pacjentów codziennie przychodzi do polskich aptek, po to żeby pytać farmaceutów o pomoc w leczeniu drobnych dolegliwości. I jak najbardziej są ku temu podstawy. Pamiętajmy, że farmaceuta to osoba z pięcioletnimi studiami farmaceutycznymi.
Obecna w studio pediatra Anna Krysiukiewicz-Fenger przypomniała z kolei, że do lekarza idziemy zawsze, kiedy gorączka nie ustępuje i po dobie lub dwóch widzimy, że dołączają się kolejne objawy, kaszel, jakaś wydzielina, jeżeli dziecko zaczyna funkcjonować gorzej.
– Wtedy na pewno wiemy, że to jest choroba i sami sobie nie poradzimy. Nie stosujemy wtedy tzw. preparatów, które stosuje się w tej fazie wstępnej choroby. Natomiast z porady farmaceuty możemy skorzystać wtedy, kiedy wiemy, że zaczyna się infekcja, przychodzi dziecko ze szkoły lub przedszkola, jest osłabione i zaczyna zgłaszać, że boli je głowa. Widzimy, że coś się dzieje wtedy i rzeczywiście możemy podejść do apteki i zapytać co w tej sytuacji – mówiła pediatra.
– Rodzice często mają tę pokusę, by leczyć samodzielnie dzieci troszkę już za tą granicą, kiedy powinni. W Polsce bardzo dużo pieniędzy wydaje się na reklamę leków i suplementów diety. Te reklamy mówią nam, że leki są bezpieczne i że można je stosować w różnych sytuacjach. Jadąc do Państwa w taksówką, słyszałem w radio reklamę, w której przedszkolanka dzwoni do matki mówiąc, że trzeba z przedszkola odebrać dziecko, bo skarży się na ból ucha. I ta matka biadoli, że znowu do lekarza trzeba będzie iść, znowu ten antybiotyk będzie. Pojawia się oczywiście reklama preparatu, przedszkolanka mówi, że nie trzeba iść do lekarza, wystarczy psiknąć do ucha i nie będzie infekcji. To jest już przekroczenie pewnej granicy autodiagnozy i samoleczenia. Jeśli ktoś przyjdzie do farmaceuty z dzieckiem z bólem ucha, farmaceuta powinien odesłać dziecko do lekarza.
Farmaceuta odniósł się również do uprawnień farmaceutów do wypisywania recept farmaceutycznych.
– To uprawnienie dotyczy tylko i wyłącznie sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. Jeżeli miałbym to przełożyć na sytuację z dzieckiem, to wyobraźmy sobie, że dziecko jest na wycieczce szkolnej, jest cukrzykiem typu pierwszego i potrzebuje insuliny, a insulina się zbiła. Oczywiście jeśli farmaceuta po rozmowie z opiekunem lub dzieckiem będzie miał dowód, że to jest konkretnie ta insulina, to absolutnie powinien ją wydać na receptę farmaceutyczną. Natomiast nie mówimy tutaj o przypadkach stosowania antybiotyków i samodzielnego leczenia nimi czy innymi lekami silnie działającymi.
Na pytanie prowadzących, Łukasz Waligórski przypomniał też, że receptę farmaceutyczną może sporządzić wyłącznie farmaceuta. Technik farmaceutyczny nie ma takiego uprawnienia.
– Możemy zapytać w aptece czy ktoś jest farmaceutą i mamy do tego całkowite prawo. W Polsce działa 15 000 aptek, a w nich pracuje około 26 000 farmaceutów i ponad 30 000 techników farmaceutycznych, więc szansa, że trafimy w aptece na technika farmaceutycznego jest większa niż na farmaceutę. My wchodząc do apteki na ogół nie wiemy kto jest kim, bo te osoby nie mają plakietki. Mamy prawo o to pytać, bo też różnią się uprawnienia tych osób. Chociaż są one bardzo rozmyte w praktyce, w teorii się różnią.
– Ja jestem za tym aby farmaceuci poza sprzedażą leków, również pełniki funkcję doradczą. Rodzice często podejmują leczenie dzieci na własną rękę. Czasami posiadają w domu jakieś leki, idą do kolejnej apteki czy lekarza i gromadzą te leki i potem na własną rękę stosują. Uważam, że istotną rolą farmaceuty jest poradnictwo w tym zakresie. Pokazanie, że to są te same preparaty, gdzie są np. 4 nazwy handlowe paracetamolu czy ibuprofenu. Rodzice czasami nie do końca wiedzą jakie leki mają i tutaj upatrywałabym ważnej roli farmaceutów – przekonywała pediatra Anna Krysiukiewicz-Fenger.
– I tutaj możemy nawiązać do Wielkiej Brytanii, gdzie obowiązuje opieka farmaceutyczna. Farmaceuta spotyka się z pacjentem w tzw. „consulting room” gdzie może zrobić przegląd jego leków, porozmawiać o tym w jaki sposób ustawić terapię i porozmawiać z lekarzem. W Polsce do tego dążymy i mamy nadzieję, że w Polsce w tym roku będzie pilotaż opieki farmaceutycznej. Do tego dążymy, bo my jako farmaceuci sami widzimy potrzebę rozwoju naszego zawodu w tym kierunku. Nie w kierunku sprzedawcy, ale doradcy pacjenta, również tego małego.
Całą rozmowę można obejrzeć na stronach [b][url=https://pytanienasniadanie.tvp.pl/36217925/sezon-chorobowy-w-pelni]Pytanie na Śniadanie[/url][/b].
Źródło: pytanienasniadanie.tvp.pl










