– Szacunki dotyczące liczby magistrów farmacji przypadających na jedną aptekę w naszym kraju zmuszają do smutnej refleksji – pisze dr n. farm. Wojciech Musiał w swoim artykule na łamach Farmacji Wielkopolskiej. – Odpierając argument, że i tak to głównie technicy pracują w aptekach, należy jednoznacznie stwierdzić, iż mamy do czynienia z sytuacją nie do zaakceptowania. Sytuacją, która zagraża bezpieczeństwu pacjentów. Nie ulega wątpliwości, że kwestia właściwej obsady fachowej w aptekach ogólnodostępnych wymaga zdecydowanych działań zarówno ze strony inspekcji farmaceutycznej, jak i samorządu aptekarskiego.
Wielkopolski farmaceuta odniósł się w ten sposób do szeroko komentowanej w środowisku aptekarzy historii pomyłki w wydaniu leku przez aptekę w Międzychodzie (czytaj więcej: [b][url=https://mgr.farm/content/techniczka-pomylila-leki-dziecko-otarlo-sie-o-smierc]Techniczka pomyliła leki. Dziecko otarło się o śmierć[/url][/b]).
– W medialnym szumie udało się skutecznie rozmyć rzeczywisty problem związany z zaistniałym zdarzeniem, a mianowicie wynaturzony model funkcjonowania apteki w Polsce z coraz większym marginalizowaniem roli i znaczenia farmaceuty w działalności apteki – pisze Musiał.
Magister farmacji – aptekarz dla wielu właścicieli aptek stał się złem koniecznym, a nie osobą gwarantującą prawidłowe działanie apteki, w tym kontrolę nad wydawanymi lekami.
Jego zdaniem jeśli model funkcjonowania apteki się nie zmieni, to kolejne pomyłki przy wydawaniu leków są tylko kwestią czasu, a kwestia właściwej obsady fachowej w aptekach ogólnodostępnych wymaga zdecydowanych działań zarówno ze strony inspekcji farmaceutycznej, jak i samorządu aptekarskiego. Farmaceuta zwraca jednocześnie uwagę, że obecnie to nie technik, który popełnił błąd, ponosi odpowiedzialność zawodową, lecz magister będący na zmianie i pełniący w tym czasie funkcję kierownika lub będący kierownikiem. Tak też było w opisywanej przez media sytuacji w Międzychodzie.
– Tragiczny ciąg zdarzeń doprowadził do sytuacji groźnej dla zdrowia i życia dziecka – pisze dr n. farm. Wojciech Musiał w Farmacji Wielkopolskiej. – Czy w obliczu tych faktów nadal można twierdzić, że obecny model funkcjonowania apteki jest prawidłowy? Czy aptekarz ma być tylko „sprzedawcą leków”, a apteka „sklepem z lekami”, jak chcą to usilnie nam, farmaceutom, ale i społeczeństwu wmówić różne kręgi, w tym również niektórzy parlamentarzyści?
Jego zdaniem jedynym skutecznym sposobem umożliwiającym wyeliminowanie błędów w pracy aptek, w tym tych najbardziej niebezpiecznych dla pacjenta, jest skuteczne egzekwowanie obowiązujących przepisów.
Należy bezwzględnie dążyć do zlikwidowania nieprawidłowości w postaci fikcyjnych etatów magistrów, wirtualnych kierowników i tolerowania zastępowania nas w pracy przez techników.
– Nie do zaakceptowania jest system, w którym na zmianie pracuje jeden magister i kilku techników. Przy pomocy dobrze przygotowanych do zawodu techników w systemie „jeden technik – jeden farmaceuta” apteka będzie mogła właściwie pełnić swoją rolę, zapewniając pacjentom bezpieczeństwo i gwarantując wysoką jakość usług farmaceutycznych. Ktoś powie: „będą kolejki”. Apteka to nie sklep, a leki to nie cukierki. W aptece mamy pacjenta, a nie klienta. Wielu zdaje się tego nie zauważać. Jeśli model funkcjonowania aptek się nie zmieni, to kolejne pomyłki przy wydawaniu leków są tylko kwestią czasu – pisze Wojciech Musiał, który jest specjalistą w dziedzinie analityki farmaceutycznej i farmacji aptecznej oraz członkiem Prezydium Wielkopolskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.
Źródło: „Pomyłka”, Farmacja Wielkopolska, nr 1 (1) marzec/kwiecień 2018










