REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 14 września 2018, 08:42

Jerzy Przystajko: Wstyd mi za przemoc mojego własnego środowiska wobec techników farmaceutycznych

Środowisko aptekarskie tkwi w przekonaniu, że technicy farmaceutyczni są rozwiązaniem chwilowym i to tylko farmaceuci powinno pracować w aptekach. „Niestety, “chwila” trwa w najlepsze kilkadziesiąt lat” – pisze Jerzy Przystajko, aptekarz z Opola, członek Rady Krajowej partii Razem, współpracownik Stowarzyszenia Na Rzecz Polityki Zdrowotnej Opartej Na Nauce.

Rozwiązywanie konfliktów, jakie pojawiają się wśród współpracowników należy rozpocząć od zidentyfikowania przyczyn, które je wywołały (fot. Shutterstock)

– Zawód technika (podobnie jak zawód felczera medycyny i pielęgniarki po liceum) został dawno temu pomyślany jako szybsza w kształceniu alternatywa dla obsady z wyższym wykształceniem. Ale alternatywa tymczasowa – tylko na czas “produkcji” absolwentów akademii i uniwersytetów medycznych. To postrzeganie techników jest głęboko zakorzenione w głowach przedstawicieli mojego środowiska – pisze dla OKO.press Jerzy Przystajko.

REKLAMA

Farmaceuta przypomina wypowiedzi, jakie często padają w branży, że “każdy aptekarz powinien być magistrem, technik nie powinien być podstawą obsługi. To prowizorka, chwilowe rozwiązanie”.

– Niestety, “chwila” trwa w najlepsze kilkadziesiąt lat, a środowisko aptekarskie wciąż tkwi w zakłopotaniu sytuacją zamiast przyjąć do wiadomości trudną rzeczywistość – pisze Przystajko. Jego zdaniem próba likwidacji zawodu technika farmaceutycznego lub zastępowania go innym zawodem, to dla aptek i samych farmaceutów duże niebezpieczeństwo. – Jest nas co najmniej dwa razy za mało, by zapewnić obsadę placówek.

Statystyki potwierdzają ten obraz. W Polsce wg różnych szacunków zatrudnionych jest około 27 tys. magistrów farmacji w nieco ponad 13 tys. placówek. Oraz około 40 tys. techników farmaceutycznych.

Wśród aptekarzy i aptekarek prawie jedna trzecia jest w wieku przedemerytalnym. Zabraknie ich więc tak samo jak pielęgniarek i lekarek.

Zdaniem Przystajko niedobór kadr ma też inne przyczyny – Polska jest krajem z niezwykle wysoką na tle innych krajów UE liczbą aptek. Na jedną aptekę przypada u nas mniej niż 3 tys. mieszkańców, w Europie ten odsetek potrafi być nawet ponad dwukrotnie wyższy: w Holandii na 17 mln mieszkańców aptek jest tylko około 2 tysiące (a więc na aptekę przypada 8,5 tysiąca mieszkańców).

– Dla pacjentów duża liczba aptek tylko pozornie jest korzystna: w rzeczywistości lepiej mieć mniej aptek, w których leki są dostępne od ręki, a obrót pozwala na finansowanie zaawansowanych usług, niż mnóstwo małych punktów, w których wszystko jest „na jutro” – uważa farmaceuta.

REKLAMA
REKLAMA

Jerzy Przystajko zwraca też uwagę, że między technikami i magistrami tli się konflikt. Dyskusja na temat uprawnień zawodowych wywołuje w mediach społecznościowych długie i często agresywne kłótnie pt. “magister kontra technik”.

– Pozwolę sobie w tym miejscu na jedną osobistą uwagę: za przemoc mojego własnego środowiska wobec kolegów i koleżanek z pracy jest mi wstyd. Da się o przyszłości branży dyskutować spokojnie, nawet mimo oczywistych konfliktów „klasowych” między pracującymi w niej zawodami – pisze farmaceuta. – Dlaczego użyłem brzydkiego słowa na “k” do określenia natury tego sporu? To proste – technicy farmaceutyczni są opłacani dużo gorzej od magistrów.

W czasach przed wygaszeniem kształcenia zdarzały się osoby gotowe pracować za darmo, byle ukończyć obowiązkowy dwuletni staż. W tej chwili standardem płacy technika-stażysty jest najniższa krajowa.

– Przecieki z Ministerstwa Zdrowia, GIF i Izby Aptekarskiej z negocjacji wokół niego [zawodu technika – przyp. red] jednak nie nastrajają optymistycznie – zawód technika ma być całkowicie wygaszony. Osoby związane z ZZTF alarmują, że zastąpi go bliżej nieokreślony “zawód z przyuczenia”, a ich uprawnienia miałyby zostać z nim zrównane – relacjonuje Przystajko. – To oznaczałoby niestety krok w tył, nawet w stosunku do dalece niedoskonałej dzisiejszej sytuacji. Taki pomysł oznaczałby bowiem degradację dzisiejszych techników do roli “ludzi z ulicy”. Dlatego coraz głośniej protestują.

Zdaniem Jerzego Przystajko skoro w aptekach technicy i magistrzy pracują wspólnie, warto, by ci ostatni zdjęli klapki z oczu i wspólnie z innymi pracownicami i pracownikami aptek zastanowili się, jak z dzisiejszej trudnej sytuacji dojść do lepszych rozwiązań.

Cały artykuł dostępny na stronie [b][url=https://oko.press/widmo-krazy-nad-apteka-dziesiatki-tysiecy-pracownikow-zaplaca-za-rzadowa-rewolucje/]OKO.press[/url][/b]

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA