REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 5 czerwca 2017, 09:00

Jest apteka dla aptekarza, będzie taksówka dla taksówkarza?

Ustawa określana mianem 'apteki dla aptekarza’ została już podpisana przez prezydenta i czeka na wejście w życie. Tymczasem do konsultacji publicznych została oddana nowelizacja nazwana „taksówka dla taksówkarza”. Co je łączy?

Patryk Słowik:  Bo nie chodzi wcale o aptekarzy i taksówkarzy, lecz o to, czy państwo powinno wzmacniać zawodowe kasty.

– Zdecydowana ingerencja państwa w rynek – wyjaśnia w swoim felietonie Patryk Słowik. – W przypadku prawa farmaceutycznego konsekwencją nowych regulacji będzie to, że nowe placówki będą mogły otwierać wyłącznie osoby z wykształceniem farmaceutycznym. Na dodatek jedna osoba będzie mogła mieć co najwyżej cztery apteki. To cios w duże sieci, często z zagranicznym kapitałem. Z kolei ustawa dla taksówkarzy ma być uderzeniem w Ubera oraz nowoczesne platformy usługowe działające na podobnej zasadzie jak ta amerykańska. W tym przypadku prawodawca nie chce rynku domknąć, lecz ustawowo narzucić zrównanie wymogów stawianych taksówkarzom i uberowcom.

REKLAMA

Słowik zwraca uwagę, że te dwa rozwiązania wystarczyły, by zawrzało. Obecnie niemal każdy polityk i publicysta zabiera w tej sprawie głos.

– Bo nie chodzi wcale o aptekarzy i taksówkarzy, lecz o to, czy państwo powinno wzmacniać zawodowe kasty. Zdaniem jednych – jak najbardziej. Jednak zdaniem większości – absolutnie nie, bo jest to ze szkodą dla konsumentów – pisze dziennikarz i przytacza wypowiedź aptekarza z Katowic, który od 20 la prowadzi aptekę.

– Powiedział wówczas – idąc pod prąd – że problemy rodzimego aptekarstwa wynikają głównie z tego, iż przeciętny jego kolega po fachu uważa, że „należy mu się za sam fakt bycia Polakiem”. Ale żeby coś zrobić, aby przyciągnąć do siebie klienta – to już niekoniecznie mu się chce. „Nie założą strony internetowej, nie wynegocjują lepszych cen z hurtownią, bo przecież farmaceucie negocjowanie nie przystoi, nie wsłuchają się w głos pacjentów, którzy mówią, co by chcieli kupić, a potem narzekają, że ludzie nie przychodzą. Nie przychodzą, bo nie mają po co” – tłumaczył wówczas.

REKLAMA
REKLAMA

Zdaniem Słowika rynek farmaceutyczny to wdzięczny przykład. Argument przeciwników apteki dla aptekarza opiera się na tym, że pacjenta interesuje przede wszystkim niska cena. I państwo jako regulator powinno zmierzać w tym kierunku, by zadowolić pacjenta. A skoro ważny jest koszt, należy możliwie najszerzej rynek otworzyć. Więcej podmiotów to większa konkurencja. Zacięta rywalizacja da niższe ceny. To argument, któremu nie zaprzeczają nawet ci, którzy gdy tylko usłyszą słowo „deregulacja”, wykrzywiają twarz w grymasie. Rzecz w tym, że ich zdaniem to podejście krótkowzroczne. W efekcie przynoszące więcej szkód niż pożytku.

– Mówienie, że deregulacja zawsze jest korzystna, to nieprawda. W momencie, w którym najwięksi na rynku zdominują mniejszych, zaczną tworzyć monopole. A żaden monopolista nie ma interesu w tym, żeby oferować coś tanio, skoro może drogo – Partyk słowik cytuje Filipa Konopczyńskiego, członka zarządu Fundacji Kaleckiego, think tanku specjalizującego się w polityce gospodarczej.

Cały artykuł dostępny na stronach [b][url=http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/551492,deregulacja-kasty-apteki-uber.html]Dziennik.pl[/url][/b].

Źródło: gospodarka.dziennik.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA