– Zaostrzenie regulacji dotyczących aptek idzie wbrew europejskim trendom liberalizacyjnym. W ostatnich latach aż 17 krajów zliberalizowało przepisy dotyczące zezwoleń, tylko cztery zaostrzyły te przepisy – mówiła posłanka Nowoczesnej podczas sejmowej dyskusji o poselskim projekcie nowelizacji Prawa farmaceutycznego.
– Już obecnie apteki w Polsce są przeregulowane, w związku z czym cierpią pacjenci. Sztywne ceny leków refundowanych uniemożliwiają konkurencję na poziomie ceny. Wcześniej obowiązywały jedynie ceny maksymalne na lekarstwa. W tej chwili konkurencja cenowa może mieć miejsce tylko w przypadku lekarstw wydawanych bez recepty – kontynuowała Schmidt.
Jej zdaniem dalsze regulacje w długim okresie doprowadzą do ograniczenia produktywności aptek i wyższych marż aptecznych.
– Dla klientów aptek w dłuższej perspektywie oznacza to wyższe ceny i niższą jakość obsługi. Poza tym zabetonowanie rynku aptek sprawi, że apteki indywidualne i małe sieci nigdy nie urosną – mówiła Joanna Schmidt. – Apteki indywidualne będą miały też problem ze zmianą lokalizacji. Każde przeniesienie apteki będzie się wiązało z ryzykiem, że kolejny lokal, nawet w najbliższym sąsiedztwie, nie będzie spełniał kryterium populacji, geograficznego kryterium. Chcę zwrócić uwagę, że w aptekach, podobnie jak w całej gospodarce, przedsiębiorstwa o większej produktywności, czyli większe, zapewniają wyższe przeciętne płace dla pracowników.
Źródło: sejm.gov.pl










