– Pacjenci ciągle skarżą się, że leki są wywożone za granicę, do Wielkiej Brytanii, Grecji czy Hiszpanii, a w kraju dostęp do nich jest mocno utrudniony. Brakuje nawet informacji, w której aptece przepisany im środek mogliby znaleźć – mówi Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci.
Mechanizm masowego eksportu medykamentów poza granicę Polski, przynajmniej w części ograniczyć ma zaproponowana przez resort zmiana przepisów regulujących refundację. Projekt ich nowelizacji właśnie trafił do konsultacji społecznych.
Tymczasem jak wskazuje Józef Łoś – Małopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny – skarg od pacjentów, którzy nie mogą w aptekach wykupić swojego leku, wpływa niewiele.
Dotychczas hurtowniom farmaceutycznym opłacało się sprzedawać swoje produkty za granicą, dzięki swobodnie naliczonym marżom. Po nowelizacji i doprecyzowaniu regulacji marża dla eksportowanych leków ma być sztywna i identyczna, jak w przypadku środków, które trafiają do polskich aptek.
– Czy takie rozwiązanie będzie w stanie powstrzymać eksport, okaże się dopiero w praktyce. Zawsze chwalimy się, że zrobiliśmy jedną dobrą rzecz – wynegocjowaliśmy najniższe ceny leków w całej Europie. Taki stan rzeczy skutkuje jednak tym, że za produkt wyprodukowany w naszym kraju, np. w Niemczech zarobić można 2-3 razy więcej – komentuje Józef Łoś.
Małopolski inspektor nie ma jednak wątpliwości, że dotychczas obowiązujące przepisy eksportu nie powstrzymały i mechanizm ich wywozu nadal kwitnie.
Źródło: Dziennik Polski










