James Semple, właściciel apteki TLC Pharmacy, wpadł na pomysł, by swoją placówkę przekształcić w „soda pop chemist” i zaoferować pacjentom oczekującym na realizację recept, filiżankę kawy.
Taki trend, by w aptece można było nabyć znacznie więcej towarów niż tylko leki, był popularny w latach 40. w Stanach Zjednoczonych. James Semple ma teraz nadzieję, że śladem jego placówki, pierwszej tego typu w Szkocji, pójdą również inne apteki w kraju.
TLC Pharmacy ma swojego baristę oraz siedzenia, na których mogą odpocząć pacjenci, delektując się kawą w oczekiwaniu na realizację swojej recepty. Na ten pomysł, Semple miał wpaść w chwili, gdy zorientował się, że wielu pacjentów nabywa artykuły medyczne w supermarketach.
– W Inverkip mieszka młoda, dobrze prosperująca ludność, a brakuje sklepu z kawą – mówi Semple. – Tego typy apteki były popularne w Stanach Zjednoczonych. Osoby wpadały do nich po to, by napić się cherry coke, przeczytać gazetę, spotkać z przyjaciółmi lub po prostu odetchnąć. Odbierały swoje leki i zajmowały się dalej swoimi codziennymi obowiązkami.
Semple dodaje też:
– W tym momencie, mamy Zano, naszego baristę, a także Elise, która zajmuje się częścią z kawą, podczas gdy apteka funkcjonuje tak jak dawniej.
Właściciel apteki podkreśla również, że nowe możliwości służą także temu, by wzmacniać więzi ze społecznością – zwłaszcza zaś ze starszymi pacjentami, którzy mogą szczególnie docenić towarzystwo podczas oczekiwania na realizację recepty (czytaj również: Szkocja: PHS udostępnia materiały edukacyjne zwracających uwagę na sytuację osób bezdomnych).
– Chcemy, by pacjenci czuli się zrelaksowani, podczas gdy wciąż spełniamy ich medyczne potrzeby – deklaruje Semple. – Farmaceuci znajdowali się na linii frontu w czasie pandemii, oferując liczne usługi – to tylko inna strona takiej działalności.










