Jak wynika z akt sprawy, farmaceutka zatrudniona w aptece na stanowisku kierownika, w okresie od czerwca 2008 r. do października 2015 r. wielokrotnie wynosiła z niej recepty przedstawione przez pacjentów do realizacji i dostarczała je do innej apteki (należącej do jej męża). Następnie usuwała z systemu informatycznego faktury sprzedaży VAT wystawione na leki z recept, nie dokumentując ich faktycznej sprzedaży. Działała tym sposobem na szkodę apteki, narażając ją na uszczuplenie należności z tytułu wydawania leków podlegających refundacji oraz utratę korzyści związanych ze sprzedażą tych leków.
Kobieta miała też podmieniać produkty lecznicze z krótkim terminem ważności pochodzące z innej apteki, poprzez wprowadzanie ich na stan magazynowy apteki, w której pracowała. Farmaceutkę oskarżono również o to, że przywłaszczyła sobie kwotę 534,72 zł, która należała do apteki.
Postępowanie przeprowadzone w sprawie przez Okręgowy Sąd Aptekarski Dolnośląskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej we Wrocławiu, dostarczyło dowodów wystarczających do uznania farmaceutkę za winną pierwszego ze stawianych jej zarzutów – dotyczącego wyprowadzania z apteki recept na leki. Kobieta kasując faktury VAT sprzedażowe z poziomu komputera znajdującego się w gabinecie kierownika apteki, zostawiła ślady w logach systemowych, które umożliwiły odtworzenie całego procesu. W rezultacie firma Kamsoft była w stanie dostarczyć zestawienia usuniętych faktur. Wynikało z nich, że usuwane faktury były wystawiane na powtarzających się pacjentów, co wykluczało „losowość” ich usuwania.
W toku prowadzonego postępowania wyjaśniającego ustalono, że faktury sprzedażowe były wystawiane pacjentom na komputerze znajdującym się na zapleczu apteki, do którego nie była podłączona kasa fiskalna. To umożliwiało ich usunięcie z systemu bez korekt. Jednocześnie Sąd ustalił, że w okresie gdy obwiniona farmaceutka była nieobecna w aptece (większość roku 2015), faktury sprzedażowe nie były usuwane, co pośrednio wskazywało na to, że to ona była sprawcą tych operacji.
W materiale dowodowych sprawy znalazła się notatka własnoręcznie podpisana przez farmaceutkę, w której przyznała ona, że dokonywała usuwania faktur z systemu apteki, a recepty wynosiła z apteki i realizowała je w aptece męża.
W trakcie procesu kobieta twierdziła, że notatkę podpisała pod przymusem, w dniu gdy wręczono jej dyscyplinarne zwolnienie z pracy i przeszukano torebkę. Jednak Sąd nie dał wiary tym wyjaśnieniom, uznając że mogła ona bronić swoich racji przed sądem pracy – ale tego nie zrobiła. Okazuje się bowiem, że po tym jak jej pracodawca dowiedział się o prowadzonych przez nią operacjach, wręczono jej oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia. Farmaceutka złożyła wówczas odwołanie do sądu pracy, domagając się uznania, że rozwiązanie stosunku pracy było bezskuteczne. Niedługo potem jednak wycofała pozew, zrzekła się roszczeń wobec byłego pracodawcy, a wręcz wpłaciła na jego rzecz ponad 11 000 zł tytułem odszkodowania.
W trakcie procesu farmaceutka próbowała umniejszać swoją winę. Insynuowała, że odpowiedzialność za usuwanie faktur i wynoszenie recept ponosi ktoś inny. Sugerowała, że ktoś podrzucał do jej torebki recepty i pieniądze, a faktury z systemu usuwali pracownicy firmy Kamsoft. Sąd jednak nie dał wiary tym wyjaśnieniom. Uznał ją winną zarzucanego czynu i wymierzył karę nagany. Jako okoliczność łagodzącą w tej sytuacji Sąd uznał fakt, że farmaceutka nie była wcześniej karana, a zebrany materiał dowodowy nie pozwalał na stwierdzenie, że doszło do jakichkolwiek negatywnych następstw jej działania.
Jednocześnie Sąd stwierdził, że zgromadzony materiał dowodowy nie pozwalał w sposób jednoznaczny stwierdzić, że farmaceutka dopuściła się drugiego z zarzucanych jej czynów – podmieniania w aptece produktów z krótką datą ważności, z apteki jej męża. W zeznaniach świadków pojawiały się co prawda stwierdzenia iż w aptece odnajdowano w trakcie remanentu produktu z metkami z innej apteki, ale w ocenie Sądu nie stanowiło to wystarczającej podstawy do przypisania farmaceutce winy w zarzucanym jej zakresie.
Sąd uznał jednak farmaceutkę winną przywłaszczenia kwoty 534,72 zł, będącej własnością apteki, w której była kierowniczką.
Kradzież tę stwierdzono w ramach udokumentowanego przeszukania – za zgodą farmaceutki – jej torebki osobistej. Znaleziono w niej taką właśnie kwotę dołączoną do recept pacjentów apteki, w dniu wręczenia jej dokumentu tzw. „zwolnienia dyscyplinarnego”. Kobieta tłumaczyła wtedy obecność pieniędzy stwierdzeniem, że „zapomniała ich oddać”. W rzeczywistości były to prawdopodobnie pieniądze, które pacjenci zostawili, realizując recepty, jakie farmaceutka „wyprowadzała” do apteki swojego męża.
W rezultacie Okręgowy Sąd Aptekarski uznał farmaceutkę winną trzeciego z zarzucanych jej czynów i wymierzył jej karę nagany. Łącznie kobieta została ukarana naganą. Z takim wyrokiem nie zgodził się jednak właściciel apteki, która zatrudniała farmaceutkę. W rezultacie skierował odwołanie do Naczelnego Sądu Aptekarskiego domagając się uznania winy kobiety także w drugim ze stawianych jej zarzutów, i wymierzenia łącznej kary pozbawienia prawa wykonywania zawodu.
Naczelny Sąd Aptekarski uznał, że kara nagany, obok kary upomnienia należy do jednej z łagodniejszych kar przewidzianych przepisami ustawy. Wobec skali dokonanych przez obwinioną przewinień oraz stopnia jej winy, trudno uznać więc naganę za karę dotkliwą i surową.
– Kara ta uwzględniając charakter, zakres i powtarzalność zachowań składających się na przypisane obwinionej przewinienie, jej postawę w trakcie toczącego się postępowania oraz pobudki jakimi kierowała się obwiniona dopuszczając się tego przewinienia jest rażąco niewspółmiernie łagodna – czytamy w decyzji NSA. – Kara ta jest niewspółmiernie łagodna, bo nie realizuje zasadniczych jej celów zarówno celu zapobiegawczego jak celu wychowawczego. Mówiąc o celu zapobiegawczym Naczelny Sąd Aptekarski ma na myśli zarówno cel jaki spełnia kara w odniesieniu do obwinionej jak i cel jaki spełnia w aspekcie prewencji ogólnej. Kara winna być właściwa i adekwatna do charakteru przewinienia dyscyplinarnego, wagi przewinienia i stopnia zawinienia obwinionego, winna realizować cele wychowawcze oraz zapobiegawcze w danym środowisku.
W rezultacie NSA za karę spełniającą te wszystkie wymagania, uznał karę trzech miesięcy zawieszenia prawa wykonywania zawodu.
– Kara ta, zdaniem sądu jest adekwatna do popełnionego przewinienia, jest na tyle dotkliwa, że spełni wszystkie jej cele zarówno cel zapobiegawczy jak i wychowawczy. Łącząc się z zakazem wykonywania zawodu przez wskazany powyżej czas, uniemożliwia obwinionej przez dłuższy czas pełnienie funkcji kierownika apteki tj. funkcji z którą bezpośrednio łączy się dokonane przez obwinioną przewinienie – czytamy w decyzji Naczelnego Sądu Aptekarskiego.
Jednocześnie NSA nie uwzględnił skargi na wyrok OSA w kwestii drugiego z zarzutów (podmieniania leków z krótkim terminem ważności).
Do pobrania:
[list]
[*][url=https://mgr.farm/sites/default/files/OSA.pdf]Wyrok Okręgowego Sądu Aptekarskiego[/url]
[*][url=https://mgr.farm/sites/default/files/NSA.pdf]Wyrok Naczelnego Sądu Aptekarskiego[/url]
[/list]
[i]Opracowanie: ŁW[/i]










