REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 6 listopada 2017, 06:30

Kontrowersje wokół zamykanej apteki na Mokotowie

Nad wejściem do apteki „Przy Willowej” na warszawskim Mokotowie widnieje napis „Rok założenia 1930”. Problem polega na tym, że apteka w tym miejscu powstała dopiero po II Wojnie Światowej. Otwarł ją Cefarm, który w zrezygnował z jej prowadzenia w połowie lat 90…

Niejasne są też przyczyny zamknięcia apteki. Początkowo twierdzono, że to efekt podwyższenia czynszu przez właściciela kamienicy. (fot. Google Street View)

Kontrowersje wokół warszawskiej apteki dotyczą nie tylko jej historycznego charakteru, ale również przyczyn zamknięcia. Mokotowska apteka Przy Willowej znajduje się na parterze przedwojennej narożnej kamienicy przy ul. Puławskiej 39, róg ul. Willowej. Nad wejściem widnieje napis: „Rok założenia 1930”.

REKLAMA

– Uchodzi za starą przez ten napis nad wejściem, ale przed wojną jej tu nie było. Dopiero po wojnie aptekę w tym miejscu otworzył Cefarm. Wyprowadził się w połowie lat 90. Wtedy też powstała zupełnie nowa, prywatna apteka z nowym wyposażeniem. Kiedy właścicielka umieściła tę datę nad wejściem, byliśmy zaskoczeni. Nie chcieliśmy jednak tego dementować. To ładna historia, ale nieprawdziwa – przyznaje w Gazecie Wyborczej Ewa Malewicz, reprezentująca właścicieli kamienicy?

Istnienia przed wojną apteki w kamienicy przy ul. Puławskiej 39 nie potwierdza varsavianista Jarosław Zieliński.

– Dobrze znam ten dom. To kamienica rodziny Luniaków. Jej pierwsze skrzydło powstało w latach 1930-31, drugie ukończono w 1932 r. W budynku działało kino, potem teatr. O aptece nic nie wiem – mówi varsavianista.

Aptekę umeblowano stylowymi regałami i ladami z ciemnego drewna. Wrażenia jej „wiekowości” dopełniają żyrandole i obrazy na ścianach. Na pierwszy rzut oka meble wyglądają, jakby powstały sto lat temu, ale po bliższym przyjrzeniu się widać, że są współczesne, a tylko naśladują stare.

REKLAMA
REKLAMA

Niejasne są też przyczyny zamknięcia apteki. Początkowo twierdzono, że to efekt podwyższenia czynszu przez właściciela kamienicy, w której mieści się apteka.

– Nie udało nam się porozumieć co do warunków dalszego najmu tego lokalu. Nie wiemy jeszcze, jakie będzie jego przyszłe przeznaczenie – twierdzi z kolei Ewa Malewicz.

– Zamknięcie apteki nie następuje z naszej inspiracji. Nie dążyliśmy do tego. Bardzo dbamy o tradycję. Likwidacja apteki to decyzja jej właścicielki – mówi prof. Maciej Luniak, znany ornitolog. Kamienicę zbudowali jego ojciec i dziadek. Rodzina odzyskała dom jeszcze w latach 90. – Przez 20 lat nie eksmitowaliśmy żadnego lokatora, pozostawiliśmy czynsz na najniższym możliwym poziomie, żeby nie psuć sobie relacji z mieszkańcami. Nie jesteśmy „czyścicielami kamienic” – podkreśla profesor.

Więcej na ten temat pisze [b][url=http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22603102,stylowe-regaly-zyrandole-i-obrazy-na-scianach-koniec-apteki.html]Gazeta Wyborcza[/url][/b].

Źródło: warszawa.wyborcza.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA