Pomysł wycofania kosmetyków i suplementów diety z aptek pojawił się kilka miesięcy w resorcie zdrowia. Od początku okazał się on niezrozumiały dla farmaceutów.
Gdzie, jeśli nie w aptece, mają być suplementy diety? Na stacjach benzynowych? – komentowała dla Expressu Bydgoskiego Zofia Wilhelm, kierownik apteki Alba w Żninie. – Są dwie kwestie: farmaceuci, jako fachowcy, potrafią doradzić. To nie są drażetki, żeby łykać je bez ograniczeń. Kolejną kwestią są warunki przechowywania – choćby lodówki. Jesteśmy w stanie to zagwarantować. A inni?
Przeciwko wycofaniu suplementów diety i kosmetyków z aptek był także samorząd aptekarski. Dał temu wyraz w opublikowanych w połowie listopada stanowiskach w sprawie obrotu kosmetykami i suplementami diety. Naczelna Rada Aptekarska przypomniała o niebezpieczeństwie, które czyha na pacjentów zażywających duże ilości leków, a jednocześnie sięgających po suplementy diety. Apelowała o wprowadzenie regulacji prawnych, zapewniających uzyskanie przez pacjenta fachowej, rzetelnej i prawdziwej informacji o możliwości stosowania suplementu diety oraz informacji o ewentualnych interakcjach, jakie zachodzić mogą w związku z ich stosowaniem.
W obowiązującej ustawie Prawo farmaceutyczne jest zapisane, że apteka może oferować wyłącznie kosmetyki, które nie służą upiększaniu i perfumowaniu. Niedawno okazało się jednak, że Ministerstwo Zdrowia wycofało się z pomysłu ograniczenia asortymentu aptek.
Źródło: Express Bydgoski










