Nowy projekt zakłada, że o zezwolenie na prowadzenie apteki będzie się mógł ubiegać już nie tylko farmaceuta, ale też np. osoba fizyczna wykonująca działalność gospodarczą, czy spółka handlowa. Posłowie poparli również poprawkę dotyczącą zezwolenia na prowadzenie apteki, by nie wygasało w przypadku śmierci właściciela, jak zakładał pierwotny projekt, jeżeli chociaż jeden ze spadkobierców spełnia określone w projekcie ustawy wymagania.
W projekcie nadal pozostaje wiele przepisów ograniczających możliwość rozwoju polskim przedsiębiorcom prowadzącym apteki, m.in. ograniczenia terytorialne i demograficzne. Ustawa zakłada, że nie będzie można otworzyć żadnej nowej placówki, jeżeli w danej gminie na 3 tys. lub mniej mieszkańców przypada już jedna apteka i jeżeli w promieniu kilometra od planowanej lokalizacji apteki znajduje się już inna. Ograniczy to powstawanie nowych aptek, a to oznacza mniej miejsc pracy.
– Zmiany zastopują również rozwój polskich sieci aptecznych, właściciele będą zmuszeni stopniowo zmniejszać zatrudnienie. Na wprowadzeniu ustawy, czyli ograniczeniu liczby aptek, zyskają głównie hurtownie farmaceutyczne, które będą mogły dyktować rynkowi swoje warunki cenowe. Im mniej podmiotów na rynku, tym mniejsza jest możliwość negocjacji z hurtownikiem. Jak twierdzą eksperci, różnice jak zwykle pokryją pacjenci – pisze Michał Szczygielski w Polska Times.
Czytaj więcej na ten temat na [b][url=http://www.polskatimes.pl/pieniadze/a/apteka-dla-aptekarza-kto-zyska,11950260/]Polska Times[/url][/b].
Źródło: polskatimes.pl










