Ministerstwo Zdrowia zmienia zdanie w sprawie „medycznej” marihuany. Wiceminister Krzysztof Łanda mówi, że uprawy konopi indyjskich byłyby początkowo państwowe, nadzorowane przez instytucje podległe jednemu z ministerstw. Docelowo jednak mogłyby być to kontrolowane uprawy prywatne. Minister zakłada, że leki oparte na marihuanie leczniczej byłyby refundowane i podawane pacjentom nie tylko w szpitalach, ale również dostępne w aptekach na receptę. Na pytanie dlaczego rząd decyduje się na uprawę marihuany w Polsce wiceminister przekonuje, że uprawa marihuany w kraju będzie dużo tańsza – Po co mamy płacić Holandii, skąd sprowadzamy w ramach importu docelowego susz zawierający kannabinoidy za ok. 10 do 20 tys. zł (w zależności od wagi pacjenta) za miesiąc? – pyta Łanda.
Przygotowanie zmian umożliwiających uprawę marihuany zajmie trochę czasu – obecnie trwają rozmowy Ministerstwa Zdrowia z Ministerstwem Sprawiedliwości, szczegółowego doprecyzowania wymaga między innymi kwestia zapewnienia niekaralności osobom, które będą miały prawo skorzystać z marihuany leczniczej, sposób dostarczania marihuany do aptek, nadzór nad uprawami. W dalszej kolejności zmianami zajmie się Sejm.
Łanda obiecuje, że w oczekiwaniu na zakończenie ścieżki legislacyjnej, ministerstwo wprowadza ułatwienia w sprowadzaniu leków w imporcie docelowym. Wiceminister podkreślał w wywiadzie, że będzie zachęcał firmy aby „wykorzystały polskie uprawy i zajęły się produkcją leków na bazie konopi indyjskich”. Jednak, jak podkreśla, muszą być to firmy, które prowadza działalność w Polsce, tak aby było to korzystne dla polskiej gospodarki.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna










