Sprawa wyszła na jaw, gdy śledczy oskarżyli obie kobiety o wyłudzenie ponad pół miliona złotych refundacji z NFZ. Pierwsza prowadziła punkt apteczny, druga dostarczała jej recepty na drogie leki przeciwzakrzepowe. Kobiety zostały już prawomocnie skazane za te przestępstwa. Opowiedziały jednak śledczym, że dawały łapówki kierownikowi z NFZ, z którym jedna z nich znała się prywatnie. Trzy lata temu mężczyzna został zatrzymany i tymczasowo aresztowany, jego proces rozpoczął się w lipcu 2015 roku.
Sąd ustalił, że od 2009 do 2013 roku K. brał od znajomej lekarki i jej siostry farmaceutki korzyści majątkowe. Było to w krótkich odstępstwach czasu. Ówczesny kierownik NFZ czynił sobie z tego stałe źródło dochodu. Za to, że nie kontrolował prowadzonych przez jedną z nich aptek. Mężczyzna miał też interweniować, by wypłaty refundacji dla nich były przyspieszone.
K. został skazany na 2 lata więzienia. Sędzia przyznała, że rozważała wymierzenie kary w zawieszeniu, bo oskarżony wcześniej był osobą niekaraną, prowadził ustabilizowany tryb życia.
– Ale to, że ktoś wcześniej nie popełniał przestępstw, nie może być wartością samą w sobie – podkreślała.
Oprócz tego mężczyzna przez trzy lata nie będzie mógł pełnić funkcji kierowniczych w instytucjach dysponujących i kontrolujących wydawanie środków publicznych.
Źródło: [url=http://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,23493557,wyrok-wiezienia-dla-bylego-kierownika-nfz-sad-z-premedytacja.html]wyborcza.pl[/url]










