Mimo że opakowanie “preparatu”, łudząco przypomina opakowania leku, to nim oczywiście nie jest. „Consolatyna. Zestaw antydepresyjny po utracie dziecka” – czytamy na pudełku. Obok krzyżyk, obrazek płodu w łonie matki i dopisek: „Lek duchowy wydawany bez recepty”. Producent, wzorując się na ulotkach leków, opisuje wskazania do stosowania Consolatyny. Do takich zalicza: utratę dziecka, poronienie naturalne, przerwanie ciąży, syndrom poabrocyjny, a także… in vitro. „Do codziennego użytku o dowolnej porze dnia i nocy. Przedawkowanie niemożliwe” – opisuje.
Przedstawia też skład „duchowego lekarstwa”. To: „ikona Matki Bożej – szt. 1, modlitewnik – szt. 1, a także „pojednanie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem, szt. 1.”.
To wszystko można znaleźć w pudełku. Cena: tylko 9,90 zł. – Jeśli nie wiesz, jak pocieszyć mamę czy tatę po stracie dziecka, brakuje ci słów, żeby powiedzieć, jak bardzo im współczujesz – podaruj im Consolatynę – zachęca w rozmowie z KAI ksiądz Zygmunt Kosowski, dyrektor Wydawnictwa św. Stanisława.
Producent Consolatyny chciałby leczyć ze stanów depresyjnych kobiety po aborcji. To kolejny problem „z lekiem duchowym” i kolejny mit powtarzany przez środowiska pro-life. Kilkukrotnie obalano go już w badaniach naukowych.
Kontrowersje wzbudziła też sugestia, że modlitwa może być lekarstwem na depresję. Depresja jest poważną chorobą, która wymaga opieki lekarskiej, leków, psychoterapii. Wbrew niektórym środowiskom katolickim nie da się jej wyleczyć modlitwą. Jeśli ktoś sądzi, że może cierpieć na depresję, powinien udać się do lekarza. Ikona Matki Bożej i modlitewnik mu nie pomogą.











