Grupą miał kierować lekarz. Ich działalność trwała w latach 2012-2015 i polegała na tym, że lekarz wypisywał poświadczające nieprawdę recepty, dzięki którym szefowa apteki mogła wyłudzać z NFZ pieniądze w ramach leków refundowanych. Według śledczych, lekarz brał od właścicielki apteki 100 – 150 zł za trefną receptę. Straty NFZ oszacowano na 496 tys. zł.
Pracownicy NFZ zwrócili uwagę, że w aptece Ewy K. aż 65 proc. recept na leki refundowane wystawiał Krzysztof Ł. prowadzący prywatny gabinet lekarski. Postanowili to sprawdzić, ale na początku niewiele wskórali, bowiem lekarz nie stawiał się na wezwania i nie przedstawił dokumentacji, zaś apteka okazała tylko część żądanych dokumentów. Kontrolerzy zwrócili uwagę na to, że kwoty refundacji z NFZ do podejrzanej apteki stale rosły: od 50 tys. zł w 2012 r. do 171 tys. zł w 2014 r.
Lekarz przyznał się do wystawiania fałszywych recept, ale zaprzeczył by kierował zorganizowaną grupą przestępczą. Twierdził, że recepty wystawiał na na członków swojej rodziny, a później też na osoby wskazywane przez właścicielkę apteki (członków jej rodziny i dawnych pacjentów). Ta z kolei przyznała się do winy i stwierdziła, że to właśnie lekarz, którego wcześniej nie znała, był inicjatorem całego procederu. Ponadto Ewa K. zaprzeczyła, że zagroziła dwóm farmaceutkom, że zwolni je, jeśli nie wezmą udziału w procederze. Jedna farmaceutka nie przyznała się do winy, a druga przyznała się w części.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://www.dzienniklodzki.pl/na-sygnale/a/fikcyjny-obrot-lekami-refundowanymi-lekarz-i-apteka-wyludzili-z-nfz-prawie-500-tys-zl,12189651/]Dziennik Łódzki[/url][/b].
Źródło: dzienniklodzki.pl










