Podczas ostatniej edycji Forum Rynku Zdrowia, które odbyło się w Warszawie nie zabrakło tematu leków biologicznych biorównoważnych. Lek biologiczny to nowoczesny produkt pozyskany za pomocą technologii rekombinacji DNA, której oś stanowią białka wytwarzane przez żywe komórki o zmodyfikowanym materiale genetycznym, a biologiczny biorównoważny (zamiennik) to preparat zarejestrowany po wygaśnięciu ochrony patentowej na istniejący na rynku lek referencyjny (oryginalny). Lek biologiczny biorównoważny odpowiada jakością, skutecznością i profilem bezpieczeństwa lekowi referencyjnemu.
Luiza Jakubiak z serwisu RynekZdrowia.pl zwracając uwagę podczas dyskusji na znikomy dostęp polskich pacjentów do leków biologicznych, zapytała wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego, co zrobić, żeby ten dostęp zwiększyć.
W odpowiedzi odpowiedzialny w resorcie zdrowia za politykę lekową wiceminister Miłkowski wskazał, że na koniec bieżącego roku mogą ruszyć prace nad rozwiązaniami umożliwiającymi przeniesienie niektórych leków biologicznych biorównoważnych z programów lekowych realizowanych w szpitalach specjalistycznych, do zwykłej opieki ambulatoryjnej. Miałoby się to stać od 1 kwietnia 2024 r.
W ocenie Grzegorza Rychwalskiego, wiceprezesa zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, nie ma powodu, żeby tak długo czekać. Grzegorz Rychwalski przypomniał o złożonej do Ministerstwa Zdrowia petycji ws. rozwiązań wdrożeniowych. Dodał, że warto wrócić do rozmowy i utworzenia zespołu specjalistów, którzy mogliby wypracować pewne rozwiązania, pozwalające do poszerzenia grona pacjentów zakwalifikowanych do leczenia biologicznego. Zwrócił uwagę, że dyskusje i debaty na ten temat rozpoczęły się już w 2017 roku.
Leki biologiczne niewystarczająco dostępne
O straconym czasie i zmarnowanej szansie związanej z wejściem leków biologicznych na rynek wspomniał dr Marcin Stajszczyk ze Śląskiego Centrum Reumatologii, Ortopedii i Rehabilitacji, oraz przewodniczący Komisji ds. Polityki Lekowej i Polityki Zdrowotnej Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.
– W 2013 roku jakieś 0,8 proc. pacjentów ze schorzeniami reumatoidalnymi stosowało leki biologiczne, w 2023 roku ta liczba wzrosła do nieco ponad 3,2 proc., przy czym w EU są to wielkości nawet zbliżające się do 40 proc. – podał Stajszczyk.
Dodał, że leki biologiczne, mimo że są w programie lekowym, to przegrywają z terapiami innowacyjnymi i droższymi. Jak ocenił, żeby zwiększyć użycie leków biologicznych, to trzeba ułatwić dostęp do leczenia najtańszymi lekami.
– Rekomendujemy zmianę systemu lekowego w systemie hybrydowym, czyli ewolucyjnym, żeby pacjent mógł wybrać – wskazał.
O modelu hybrydowym mówiła również prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii i zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie.
– Rekomendujemy model przejściowy wprowadzania leków biologicznych, do programów lekowych. Chcemy, żeby każda poradnia miała podpisane umowy z ośrodkami, które mają wszystkie linie leczenia, żeby pacjenci, mogli przejść na kolejne formy leczenia w momencie, kiedy leczenie będzie nieskuteczne. Chcemy przeszkolić te poradnie, aby zawiązała się sieć wzajemnego wsparcia dla lekarzy, którzy by zaczęli takie leczenie. Pozwoli to na poszerzanie programów na dalsze gremia – wskazała.
Zwróciła uwagę, że szpitale i specjalistyczne przychodnie (AOS) są przytkane, bo wchodzą nowe leki, więc przeszkolenie ośrodków ambulatoryjnych, by mogły sprawnie działać, będzie sensownym rozwiązaniem problemu.
Leki biologiczne w aptekach?
Prof. Irena Walecka, z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie, kierownik Katedry i Kliniki Dermatologii i Dermatologii Dziecięcej oraz konsultant wojewódzki w dziedzinie dermatologii i wenerologii, również zwróciła uwagę na braki kadrowe w systemie. Dodała, że w programach lekowych, leki biologiczne to wyższa półka cenowa i nie wszyscy są na to gotowi.
Jej zdaniem, w przypadku leczenia łuszczycy warto rozważyć rozwiązanie, polegające na tym, że pacjent będzie pod opieką AOS-u, gdzie na wizycie dostanie receptę, którą zrealizuje w aptece.
– Wystarczy przeszkolić pacjenta jak przyjmować takie leki a receptę wystawić np. na okres 3 miesięcy – wyjaśniła prof. Walecka.
Podobne zdanie ma prof. Jacek Szepietowski, kierownik Katedry i Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii, Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, oraz prezes Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego.
– Od lat leczenie biologiczne odbywa się w specjalistycznych centrach, a dla innych było niedostępne. Te centra specjalistyczne są przeładowane, a w związku z tym, że brakuje ludzi nie wykorzystują potencjału leczenia nowymi preparatami – zaznaczył.
W jego opinii, racjonalne wydaje się, żeby lek biologiczny był dostępny na receptę do realizowania w aptece i żeby pacjent był zobowiązany do kontrolnych wizyt, bo model przeniesienia dostępu do leków biologicznych tylko do ambulatoriów może nie spełnić oczekiwań.
Jak podkreślił, pozwoli to zwiększyć dostępność do leczenia biologicznego, które w przypadku polskich pacjentów z łuszczycą znacząco odbiega od tego, co jest dostępne w innych krajach UE, nie tylko tych najbogatszych.
Sceptyczny wiceminister…
Wiceminister Miłkowski wyraził sceptycyzm dla propozycji specjalistów.
– Przeniesienie leków biologicznych ze szpitali do otwartych aptek, spowoduje utratę kontroli na tym, kto wypisuje dany lek. Nasza propozycja jest taka, żeby podawać te leki w ambulatorium – powiedział.
Zdaniem prezesa Rychwalskiego, rozwiązanie problemów z dostępnością leków biologicznych jest możliwe.
– Trzeba próbować, uwspólniać pomysły na pogram lekowy, szukać najlepszych rozwiązań i to jak najszybciej. Kwiecień przyszłego roku to odległy termin, koniec listopada 2023 byłby lepszy – zauważył.
Jak podkreślił, chęci do pracy są po każdej stronie i warto to wykorzystać, bo pacjenci czekają.
Źródło: PAP MediaRoom










