Leki, narkotyki i świat medycyny to nieprzebrane źródło inspiracji dla Hollywood. Trudno zliczyć filmy, w których istotną rolę fabularną odgrywały pigułki o najróżniejszych kształtach i kolorach. W końcu któż nie pamięta dwóch miękkich kapsułek – jedna w kolorze niebieskim, a druga w kolorze czerwonym – jakie Morfeusz zaoferował Neo w filmie „Martix” (1999)? Ile osób zapragnęło niepozornej tabletki NZT, która dawała nadludzkie zdolności bohaterowi filmu „Jestem bogiem” (2011)? Właściwości, jakie hollywoodzcy scenarzyści często przypisują fikcyjnym lekom, bywają zadziwiające. Gdyby istniały naprawdę z pewnością zrobiłyby furorę…
Niekwestionowanym hitem sprzedażowym byłaby bez wątpienia Bacta – substancja przyspieszająca gojenie ran, pochodząca z planety Thyferra. Lek ten pojawił się w filmie „Gwiezdne Wojny: Imperium Kontratakuje” (1980). Dzięki niemu możliwa była nawet regeneracja odciętych kończyn i poważnych ubytków tkanek. Osobom z takimi urazami z pewnością przydałby się również Norvil. To silny lek przeciwbólowy znany z filmu i powieści Stephena Kinga „Misery” (1990). A gdyby nie pomagał, to zawsze można sięgnąć po Zydrate. Jego działanie można było po raz pierwszy zobaczyć w musicalu „Repo: The Genetic Opera” (2008). Dzięki jednemu zastrzykowi tego silnego środka przeciwbólowego, pacjent był gotowy znieść każde cierpienie.
Więcej o fikcyjnych lekach w świecie filmu można przeczytać w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM
Zamów prenumeratę: www.mgr.farm/prenumerata
[center][/center]










