REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 8 maja 2017, 06:00

Leki nie zdrożeją przez 'aptekę dla aptekarza’

W wywiadzie dla Rzeczpospolitej wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków zapewnia, że największych obniżek cen leków nie przyniosła konkurencja między aptekami, tylko negocjacje prowadzone przez Ministerstwo Zdrowia w ramach ustawy refundacyjnej, przed którą sześć lat temu też straszono.

Marek Tomków: Straszenie wzrostem cen jest najbardziej prymitywną metodą PR-owską, która miałaby jednoczyć przeciwników wprowadzanych zmian.

Tomków w rozmowie z Karoliną Kowalską odniósł się między innymi do opinii prof. Bogusława Banaszaka, który twierdzi, że nowelizacja Prawa farmaceutycznego zwana 'apteką dla aptekarza’ jest niekonstytucyjna (czytaj więcej: [b][url=https://mgr.farm/content/trybunal-konstytucyjny-powinien-ocenic-apteke-dla-aptekarza]Trybunał Konstytucyjny powinien ocenić „Aptekę dla aptekarza”[/url][/b]).

REKLAMA

– Te argumenty zostały już wielokrotnie obalone między innymi przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, przed którym w 2009 r. kilka krajów – m.in. Niemcy i Włochy – skutecznie obroniło ideę „Apteki dla aptekarza”. Trybunał jednoznacznie stwierdził, że to regulacja korzystna przede wszystkim dla pacjentów. Projekt nowelizacji, który czeka na podpis prezydenta, Biuro Analiz Sejmowych uznało za jednoznacznie zgodny zarówno z konstytucją polską, jak i UE. Mało tego, uznało, że niekonstytucyjne byłoby wykreślenie zasady „Apteka dla aptekarza” – mówi Tomków.

Wiceprezes NRA zwrócił uwagę, że prawnicy krytykujący przepisy dające prawo do posiadania apteki wyłącznie przez farmaceutę, sami od 25 lat funkcjonują w ramach takich ograniczeń i nigdy nie zostały uznane za niekonstytucyjne.

– Nikogo nie dziwi, że prawo do prowadzenia kancelarii radcowskich lub adwokackich mają wyłącznie prawnicy, a do prowadzenia indywidualnej lub grupowej praktyki lekarskiej – wyłącznie lekarze. Obecnie podobne przywileje zyskuje kolejna grupa zawodowa wykonująca zawód zaufania publicznego, czyli farmaceuci – mówi Tomków. – Zgadzam się, że to radykalne ograniczenie swobody działalności gospodarczej, tylko że wobec apteki, tak jak wobec sklepu z bronią, zasada swobody działalności gospodarczej zawsze była bardzo mocno ograniczona. Odpowiedzialność karna grozi aptekarzowi już za samo przyjęcie obietnicy korzyści wynikającej z zakupu leku refundowanego, a za sprzedaż kilku opakowań leku na katar zawierającego określone substancje (więcej niż 720 mg pseudoefedryny, 150 mg kodeiny i 360 mg dekstrometorfanu) grozi kara do pół miliona złotych. Naruszenie cen czy odpłatności za leki refundowane to gigantyczne kary finansowe.

Jego zdaniem prowadzący aptekę niebędący farmaceutami nie podlegają żadnej odpowiedzialności zawodowej, a kierownik apteki, którym musi być farmaceuta tej odpowiedzialności podlegający, często nie wie co w aptece się dzieje przez podwójną księgowość prowadzoną przez jej właściciela – tak między innymi maskowano udział aptek w odwróconym łańcuchu dystrybucji.

Marek Tomków odniósł się też do zapowiedzi przeciwników zmian, o wzroście cen leków.

REKLAMA
REKLAMA

– Te same organizacje, które dziś straszą wzrostem cen, niekonstytucyjnością czy naruszeniem swobody działalności gospodarczej, sześć lat temu straszyły tym samym przed wprowadzeniem ustawy refundacyjnej. Słyszeliśmy, że projekt jest niekonstytucyjny, rynek farmaceutyczny się załamie, będzie trudno zdobyć leki, które staną się drogie – mówi wywiadzie dla Rzeczpospolitej Tomków. – Dzisiaj widzimy, że w ciągu tych kilku lat nie tylko nikt nie podważył zasad samej ustawy, ale budżet oszczędził ponad 4 mld zł, ceny leków negocjowane przez ministra są najniższe w Europie i Grupa Wyszehradzka chciałaby negocjować według naszych zasad, a na stworzonej ustawie zbudowano program 75 plus, z którego korzysta dwa miliony polskich chorych i który właśnie został rozbudowany o kilkaset kolejnych leków.

Jego zdaniem leki nie mogą podrożeć, ponieważ wspomniana regulacja dotyczy tylko nowych aptek, a 14,5 tysiąca istniejących obecnie nadal będzie funkcjonować i z sobą konkurować. Poza tym jak wykazały badania przeprowadzone w innych krajach, leki są towarem o tzw. niskiej elastyczności cenowej.

– Największych obniżek cen leków nie przyniosła konkurencja między aptekami, tylko negocjacje prowadzone przez Ministerstwo Zdrowia w ramach ustawy refundacyjnej – mówi Tomków. – Trudno zresztą mówić o konkurencji cenowej, gdy kilkadziesiąt procent asortymentu ma sztywną cenę urzędową, a odpłatność dla pacjentów jest identyczna w każdej aptece. Straszenie wzrostem cen jest jednocześnie najbardziej prymitywną metodą PR-owską, która miałaby jednoczyć przeciwników wprowadzanych zmian. Jak pokazały wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, obawy takie wyraziło ok. 60 proc. badanych, z czego największą grupę stanowili ludzie młodzi – koło trzydziestki, czyli tacy, którzy kupują w aptekach najmniej, za to czytają najwięcej komunikatów w internecie.

Cała rozmowa dostępna jest na stronach [b][url=http://www.rp.pl/Zdrowie/305079959-Leki-nie-zdrozeja-przez-Apteke-dla-aptekarza—-mowi-Marek-Tomkow-wiceprezes-Naczelnej-Rady-Aptekarskiej.html#ap-4]Rzeczpospolitej[/url][/b].

Źródło: rp.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA