REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 2 marca 2017, 07:00

Leki w sklepie? Tylko w specjalnej szafie

Każda placówka ogólnospożywcza i stacja benzynowa, która sprzedaje medykamenty, będzie musiała je przechowywać w zamykanej na klucz szafie wyposażonej w sprzęt do pomiaru temperatury i wilgoci, a sprzedawca będzie musiał być przeszkolony przez farmaceutę – taki pomysł na zwiększenie bezpieczeństwa w obrocie pozaaptecznym ma samorząd aptekarski.

Leki w sklepie? Tylko w specjalnej szafie - to pomysł Naczelnej Izby Aptekarskiej

Pomysły Naczelnej Izby Aptekarskiej krytykują przedstawiciele drobnego biznesu.

REKLAMA

– Zakładam, że samorząd aptekarski zdaje sobie sprawę z tego, że wprowadzenie tak restrykcyjnych wymogów, jakie proponuje, doprowadzi nie tyle do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa, ile do wycofania się drobnych przedsiębiorców ze sprzedaży leków. A gorsza dostępność medykamentów uznawanych za najbezpieczniejsze, dopuszczonych do obrotu pozaaptecznego, to zła informacja dla pacjentów – twierdzi Kaja Kwaśniewska, ekspertka ds. sektora MŚP BCC w Gazecie Prawnej.

Zdaniem NIA nie można jednak mówić o bezpieczeństwie leków, które znajdują się w obrocie praktycznie pozbawionym kontroli. Obecnie leki może – poza 14 tys. aptek – sprzedawać blisko 360 tys. placówek. Samorząd aptekarski policzył, że przy obecnej wydajności na sprawdzenie wszystkich miejsc potrzeba by ok. 1200 lat. A gdyby chciano przyjąć do inspekcji farmaceutycznej nowych urzędników, okazałoby się, że nie ma na polskim rynku nawet tylu farmaceutów.

Zamykane szafy zapewnią, że leki będą przechowywane w dobrych warunkach i nie zażyje ich na miejscu żadne dziecko. Przeszkolony personel udzieli zaś podstawowych informacji o regułach przyjmowania produktu i nie będzie zachęcał do przyjmowania leków ponad potrzeby.

REKLAMA
REKLAMA

Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, z wykształcenia lekarz weterynarii, wskazuje z kolei, że nie ma żadnego powodu, aby produkty lecznicze zamykać w szafach. – Farmaceuci uwielbiają posiłkować się przykładem, że dziecko pod nieuwagę dorosłych wypiło płyn do udrożniania rur. I wyprowadzają z tego wniosek, że jeśli nie pozamykamy leków, to najmłodsi mogą po nie sięgnąć. Ale dlaczego w takim razie aptekarze nie chcą zamykać w szafach całej chemii gospodarczej? – wykpiwa pomysł Wolicka. I przypomina, że najgorszy dostęp do medykamentów jest w niewielkich miejscowościach, gdzie dominują małe sklepy. W praktyce – jej zdaniem – to stamtąd by zniknęły w pierwszej kolejności leki. Trudno bowiem sobie wyobrazić, że jeden sprzedawca będzie i obsługiwał klientów w kolejce, i chodził otwierać szafę, by wyjąć z niej tabletki na ból głowy.

Więcej na ten temat w [b][url=http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/1019281,sprzedaz-lekow-w-sklepach-zakaz-dla-osob-ponizej-16-roku-zycia.html?sms=3&c=0da380d91300a5794eb0ff8f5e327002]Gazecie Prawnej[/url][/b]

Źródło: Gazeta Prawna

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA