– Pacjenci, którzy chcą się leczyć marihuaną, przestają być traktowani jak przestępcy – mówi Gazecie Wyborczej farmaceutka Małgorzata Wagner, która w Koninie prowadzi punkt konsultacyjny dla zainteresowanych terapią konopiami. Tylko w ciągu czterech godzin dyżuru o to, kiedy preparaty będą dostępne, pytało ją telefonicznie 50 osób.
Marihuana będzie pochodzić najprawdopodobniej z Holandii, gdzie od lat trwa profesjonalna uprawa konopi na leki. To właśnie holenderski susz najczęściej kupowali do tej pory polscy pacjenci, którzy mieli na to zgodę ministra zdrowia. Innym źródłem konopi mogłyby być też Kanada oraz Izrael. Konopie w postaci suszu i ekstraktu do aptek będą mogły sprowadzać firmy farmaceutyczne mające na to urzędową zgodę.
– Zainteresowanie pacjentów będzie znacznie większe niż dostępność leków – przewiduje Jędrzej Sadowski, autor pierwotnego projektu ustawy. – To dlatego, że takie zakupy w Holandii robi też kilka innych krajów, np. Niemcy. Poza tym holenderskie przepisy ograniczają ilość marihuany sprzedawanej między państwami. Jeśli kupimy w ciągu roku więcej niż 30 kg surowca, to w kolejnych trzech latach już nie będzie można przekroczyć tej ilości, bo dostawy zostaną wstrzymane. 30 kg to bardzo mało. – Pacjent potrzebuje średnio 30 g miesięcznie. Starczy więc dla tysiąca osób – mówi Sadowski.
– Pacjent będzie mógł wykupić w aptece lek w postaci suszu, kropli, czopków czy oleju z kilkudziesięcioprocentową zawartością THC. Stężenie określi lekarz – tłumaczy Wagner. Jeśli apteka nie będzie miała problemu z zaopatrzeniem, pacjent dostanie preparat w ciągu doby.
Leki nie będą refundowane. Jak szacują eksperci, gram medycznej marihuany może kosztować 50-60 zł. Miesięczna terapia to 1,5-2 tys. zł.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,22030512,medyczna-marihuana-za-rok-w-polskich-aptekach-recepte-bedzie.html]Gazety Wyborczej[/url][/b].
Źródło: wyborcza.pl










