REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 11 lutego 2019, 09:43

Listy kolejkowe w aptekach. Pacjenci zapisują się na szczepionkę…

Pacjenci w trakcie terapii odczulającej mają problemy ze zdobyciem szczepionek. Skarżą się do lokalnych mediów, że muszą wpisywać się w aptekach na długie listy kolejkowe. Tymczasem dystrybutor leku zapewnia, że mimo zwiększenia wielkości dostaw o 40%, wśród pacjentów wytworzyła się pewna panika…

Sondażownia miała też zapytać obywateli, na którą szczepionkę zdecydowaliby się w pierwszej kolejności (fot. Shutterstock).
Pacjenci zwiększają zapotrzebowanie na szczepionkę, magazynując ją - choć posiadają już ilość, która powinna wystarczać na okres od 5 do 7 miesięcy (fot. Shutterstock)

Serwis Limanowa.in opisuje sytuację jednej ze swoich czytelniczek, której wnuczka od dwóch lat stosuje szczepionki odczulające (czytaj więcej: Alergicy przerywają terapię, bo leku nie ma w aptekach…).

REKLAMA

– Jest duży problem z dostępnością tej szczepionki, wszystkim nam ręce już opadają. W jednej z okolicznych aptek ostatni raz sprzedano ją latem ubiegłego roku – mówi mieszkanka Limanowszczyzny.

Jej wnuczka znajduje się na liście oczekujących na preparat, prowadzoną w jednej z aptek na terenie Limanowej. Dziecko jest obecnie na drugim miejscu.

– Jeśli dobrze pójdzie, dostaniemy ten produkt za 4 do 5 miesięcy. Tymczasem jeżeli dziecko nie utrzyma szczepionki w terminie, za 2 miesiące, to dwuletnie już odczulanie pójdzie na marne i będziemy zmuszeni zaczynać od nowa – wyjaśnia kobieta.

Brak szczepionki, to częściowo wina pacjentów?

Tymczasem dystrybutor szczepionki zapewnia, że po chwilowych problemach z dostawami kilka tygodni temu, obecnie są one większe. Mimo to zdarza się, że w niektórych miejscach w Polsce pacjenci poszukują leku.

REKLAMA
REKLAMA

– We wrześniu ubiegłego roku rzeczywiście wystąpił problem z dostępnością, chwilowy przestój w dostarczaniu produktu przez producenta. Jednak już w grudniu i styczniu na rynek wpłynęło o 30-40% więcej preparatu. Mimo tego, na rynku wytworzyła się pewna panika – wyjaśnia przedstawicielka dystrybutora.

Jej zdaniem za brak szczepionki w aptekach po części odpowiadają też pacjenci. W obawie o dostępność leku w najbliższej przyszłości, „magazynują się” oni lek – choć posiadają już ilość, która powinna wystarczać na okres od 5 do 7 miesięcy. Mimo to proszą lekarzy o kolejną receptę i realizują ją w aptekach, by mieć zapas. W rezultacie przyczyniają się do sztucznego zawyżenia popytu.

– Ilość produktów wprowadzanych na rynek jest planowana z rocznym wyprzedzeniem, dlatego chwilę potrwa, zanim sytuacja się ustabilizuje. Wspomniane produktu są dostarczane najczęściej co dwa tygodnie, by z hurtowni trafić do aptek – zapewnia dystrybutor leku.

Źródło: ŁW/limanowa.in

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA