– To zmiana nie dla mieszkańców, ale dla wąskiego grona właścicieli aptek – podkreślał na piątkowej konferencji miejski radny PO Michał Krawczyk. – Konsekwencje będą bardzo poważne.
Z kolei radny Jarosław Pakuła pytał co będzie z nowymi osiedlami, które nie będą miały aptek. Radni PO wskazywali również, że ograniczenie liczby aptek jednego właściciela do czterech odbije się na cenach leków, a własnych aptek nie będą też mogli otworzyć absolwenci farmacji.
Zupełnie innego zdania jest Tomasz Barszcz, prezes Lubelskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.
– Odnosimy się do nowelizacji ustawy bardzo pozytywnie, bo ma ona przede wszystkim zapobiec szybko postępującej monopolizacji rynku przez sieci, które cały czas otwierają nowe apteki. W dalszym ciągu jest bardzo dużo aptek, niektórzy nawet twierdzą, że za dużo. W związku z tym konkurencja jest cały czas, przez co nie ma zagrożenia, że ceny leków wzrosną, że dostęp do nich będzie ograniczony.
Prezes dodaje, że przepisy przewidują dziedziczenie apteki w przypadkach, kiedy dzieci nie są farmaceutami. – Będzie się to jednak wiązało z tym, że nie krócej niż w ciągu roku będą musiały ją sprzedać. Możemy to jednak porównać do dziedziczenia kancelarii notarialnej lub gabinetu lekarskiego przez dzieci, które mają zupełnie inne wykształcenie. Pytanie: czy powinny je prowadzić i dlaczego z farmaceutami ma być inaczej? – komentuje Barszcz. – Co do aptek, które mogliby otwierać absolwenci farmacji, to już w tym momencie niewielki procent z nich odważyłby się otworzyć indywidualną aptekę przy takiej konkurencji ze strony sieci, a przecież takie apteki, które teraz działają, nie będą likwidowane.
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://www.dziennikwschodni.pl/lublin/w-lublinie-ubedzie-aptek-a-leki-podrozeja-radni-po-ostrzegaja,n,1000198835.html]Dziennika Wschodniego[/url][/b].
Źródło: dziennikwschodni.pl










