– W Austrii 5,5 tys. mieszkańców, 500 m jedna apteka od drugiej, w Chorwacji 3 tys. mieszkańców na jedną aptekę, we Francji 2,5 tys. mieszkańców, na Węgrzech 4,5 tys., odległość 250 m, w Luksemburgu 4,5 tys. mieszkańców na jedną aptekę, we Włoszech 3,3 tys., na Malcie 2,5 tys. i 300 m, w Portugalii 3,5 tys. mieszkańców, 350 m, w Słowenii 5 tys. mieszkańców, 400 m, w Hiszpanii 2,8 tys., 250 m – wyliczał Marek Tombarkiewicz.
– To są dość konkretne dane, z którymi nie można się nie zgodzić i zarzucać nam, że chcemy to wprowadzić, czyli 3 tys. mieszkańców i odległość 500 m – mówił wiceminister zdrowia. – Jednocześnie ograniczenie liczby aptek i możliwość prowadzenia tylko przez farmaceutów występuje w Danii, Estonii, Finlandii, we Francji, w Niemczech, we Włoszech, na Łotwie, w Luksemburgu i Portugalii. Tam tylko farmaceuta może prowadzić aptekę, więc nie jest niczym niezwykłym, że w Polsce też do tego dążymy.
Tombarkiewicz zauważył, że aktualnie sieci mają prawie 50% udziału w rynku, a nowe przepisy tę proporcję zamrażają.
– Chcę przypomnieć, że nowelizacja mówi tylko o tym, że tylko nowe apteki będą objęte tymi regulacjami. Nie zmieniamy niczego, co się do tej pory stało, a stało się źle, że sieci tak się rozpanoszyły – mówił przedstawiciel resortu zdrowia. – Pierwsze zachłyśnięcie się spadkami cen dzięki sieciom w Kanadzie skończyło się tym, że ceny po zmonopolizowaniu rynku znacząco wzrosły.
Źródło: sejm.gov.pl










