REKLAMA
wt. 27 lutego 2024, 08:01

Marek Tomków: Przyszłością farmacji są świadczenia zdrowotne

Pod koniec stycznia w Warszawie odbył się IX Krajowy Zjazd Aptekarzy, podczas którego powołano nowe władze Naczelnej Izby Aptekarskiej. Największe emocje budził jednak wybór nowego prezesa. Został nim mgr farm. Marek Tomków, z którym mieliśmy okazję porozmawiać kilka dni po objęciu tej funkcji…

Marek Tomków
Z nowym prezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej rozmawialiśmy klika dni po Krajowym Zjeździe Aptekarzy (fot. MGR.FARM)

Przed Krajowym Zjazdem Aptekarzy był Pan stawiany na pozycji faworyta do pełnienia funkcji prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Czy czuł się Pan faworytem? A może obawiał się Pan, że może wydarzyć się coś, co sprawi, że nie będzie Pan mógł kandydować albo że ktoś inny zostanie prezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej?

Marek Tomków: Już od kilku tygodni dostawaliśmy bardzo mocne komunikaty, że szykowana jest jakaś akcja, która ma pozbawić mnie mandatu i uniemożliwić start w wyborach. Wiadomo było, że są przygotowane materiały, które dawno temu nazywano kompromatami. Są to artykuły, których fragmenty mogą być prawdą dla przeciętnego czytelnika, ale cała reszta jest już systematycznie zmieniana na fikcję. W rezultacie tworzy się wrażenie, że mamy do czynienia z ogromną aferą.

Wiem, że zaangażowano w to dziennikarzy i ogromne pieniądze. Te materiały publikowano w takich miejscach, gdzie artykuły bez autora zawsze kosztują – i to często kilkadziesiąt tysięcy. Stworzono opinie prawne, które kosztowały gigantyczne pieniądze. Były to oczywiście fikcyjne opinie prawne. Mieliśmy tego świadomość, w związku z czym starałem się przygotować też do tej roli.

Nie tylko próbowano pozbawić mnie mandatu, ale chciano także pokazać, że od kilku lat tak naprawdę nie jestem członkiem samorządu. Pomijając, że pewnie odbiłoby się to negatywnie na mojej karierze zawodowej, próbowano udowodnić, że nie mam prawa wykonywania zawodu. Że przez lata nie miałem prawa do realizowania recept, a więc była to też próba obciążenia mnie również finansowo – w zasadzie bardzo mocno, czyli doprowadzenia wręcz do bankructwa. Czy wreszcie postawienia zarzutów karnych za to, że prowadziłbym aptekę jako kierownik bez właściwych uprawnień.


Podczas swojego wystąpienia na KZA dużo mówił Pan o przeszłości. O tym, co się udało przez ostatnie lata osiągnąć. Chciałbym jednak zapytać o przyszłość. Jakie cele stawia Pan sobie w najbliższej kadencji?

Marek Tomków: Ostatnia kadencja pokazała nam, że przewidywanie przyszłości to raczej domena wróżek. W styczniu 2020 roku mieliśmy swoje plany, a dwa miesiące później przyszła pandemia. Chwilę później przyszła wojna w Ukrainie. W związku z czym ustawianie planów, zwłaszcza w czteroletnim okresie kadencji, jest trudne.

Natomiast wiemy, co wydarzy się na pewno. Na pewno będzie znowu atak na „aptekę dla aptekarza”. Na pewno będzie próba uchylenia zakazu reklamy poprzez między innymi działania prowadzone przez Unię Europejską. Na pewno będzie próba uruchomienia wysyłkowej sprzedaży leków na receptę. Myślę, że będą podejmowane próby tworzenia tzw. modelu czeskiego kierownika, więc jednego farmaceuty z uprawnieniami na prowadzenie dziesięciu aptek i osoby bez uprawnień kierownika będącej w aptece na stałe. Może pojawić się próba stworzenia tzw. wirtualnego farmaceuty, a więc zdalnego wykonywania naszego zawodu, również w ramach jednego farmaceuty na kilka aptek. Takie informacje do nas docierają i wolałem o tym uprzedzić na Zjeździe, żeby później nie było wątpliwości, czego będziemy bronić jak niepodległości.

W najbliższym czasie czeka nas jedna z ważniejszych ustaw, czyli ustawa o receptach, nad którą od kilku miesięcy pracuje specjalny zespół Ministerstwa Zdrowia. Myślę, że w najbliższych tygodniach będziemy mieli efekty tej pracy i wydaje się, że one już na dzień dzisiejszy są dla aptekarzy bardzo, bardzo obiecujące.

Oczywiście ustawa o receptach wzbudzi duże emocji. Podejrzewam też, że w pewnym sensie podzieli nam rynek na pół – pomiędzy firmy farmaceutyczne a środowiska zajmujące się preskrypcją i realizacją recept. To też pewnie będzie materiał na dłuższą rozmowę.

To, czym zajmujemy się na bieżąco, to kwestia szczepień. Uruchomienie bezpłatnej aplikacji do rozliczania świadczeń – nie tylko szczepień, ale również dyżurów – którą mamy zamiar wypuścić w ciągu najbliższych kilku dni. Pracujemy nad tym jako Naczelna Izba Aptekarska we współpracy z okręgowymi izbami aptekarskimi. Pani ministra Leszczyna zapowiedziała kilka dni temu, że chciałaby uruchomić szczepienia przeciwko HPV w aptekach, przy czym wspomniała również o młodszych osobach niż osoby dorosłe i to jest ciekawe rozwiązanie. Będzie wymagało to zmiany w ustawie.

Jeżeli chodzi o przyszłość, zależałoby mi przede wszystkim na tym, żeby jak najszybciej wdrażać świadczenia do aptek. Dlatego że one pozwolą zakorzenić farmaceutów nie tylko w aptekach otwartych, ale również w aptekach szpitalnych. Jednocześnie pokłosiem tego, że mielibyśmy większe możliwości, byłoby lepsze finansowanie. Jeżeli jest lepsze finansowanie i szersze możliwości, więcej osób chce studiować farmację.

Będziemy bardzo mocno namawiać panią ministrę i prezesa NFZ również do tego, żeby apteki mogły przystąpić do programów profilaktycznych typu CHUK (chorób układu krążenia) czy program 40+. Mogą w nie włączyć się zarówno apteki otwarte, jak i farmaceuci w aptekach szpitalnych. Dlatego, że mając dwa miliony pacjentów dziennie, tworzymy największe sito, przy którym możemy wyłapać bardzo wiele problemów na wczesnym etapie. Właśnie po to stworzono najpierw ustawę o zawodzie i wymieniono badania diagnostyczne jako świadczenie zdrowotne. Potem doprecyzowano, jakie to są badania diagnostyczne i stworzono kursy do tego. Niedawno wreszcie te kursy ruszyły.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]