REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 27 lutego 2024, 08:01

Marek Tomków: Przyszłością farmacji są świadczenia zdrowotne

Pod koniec stycznia w Warszawie odbył się IX Krajowy Zjazd Aptekarzy, podczas którego powołano nowe władze Naczelnej Izby Aptekarskiej. Największe emocje budził jednak wybór nowego prezesa. Został nim mgr farm. Marek Tomków, z którym mieliśmy okazję porozmawiać kilka dni po objęciu tej funkcji…

Marek Tomków
Z nowym prezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej rozmawialiśmy klika dni po Krajowym Zjeździe Aptekarzy (fot. MGR.FARM)

W środowisku mówi się, że jest za mało farmaceutów. Z drugiej strony coraz niższe są progi wejścia na farmację, coraz mniej jest chętnych młodych ludzi do studiowania farmacji. Z kolei ci, którzy studiują farmację, to albo przenoszą się później na inne kierunki, albo deklarują, że chcieliby pracować wszędzie, byle nie w aptece ogólnodostępnej. Jaką receptę na te problemy ma Pan na nadchodzącą kadencję?

Marek Tomków: Stara maksyma mówi, że „nie sługą, ale siostrą medycyny jest farmacja”. Jednak zawsze z nią w pewnym sensie konkurowała o tych młodych ludzi. W związku z czym, jeśli pojawiają się perspektywy studiowania bliżej, taniej i lepszych zarobków, to jest naturalne, że te osoby będą próbowały migrować w kierunku Wydziału Lekarskiego. Zresztą pamiętam czasy, kiedy ja studiowałem. Tak naprawdę na 142 osoby na moim roku 42 chciały studiować farmację. Pozostała setka to były te, które po prostu zrezygnowały czy nie mogły się dostać na Wydział Lekarski. Tak wtedy to wyglądało. Ta konkurencja zawsze była. A zatem to, co będzie działo się z Wydziałami Lekarskimi, będzie miało również wpływ na naszych studentów.

REKLAMA

Nie ma żadnej tajemnicy w tym, że mówimy o jednych z najtrudniejszych studiów. Wicepremier Kosiniak-Kamysz twierdzi wręcz, że nawet trudniejszych niż medycyna, ze względu na obciążenie chociażby bardzo dużą liczbą godzin chemii. A więc konieczne uproszczenie tych studiów i pokazanie, że one są bardziej przystosowane do warunków pracy i życia codziennego, niż jedynie tworzenie kolejnych obowiązków uczenia się kolorów osadów na pamięć.

Kolejna sprawa jest dla mnie niezwykle jasna. To stworzenie możliwości świadczenia usług i wynagradzania za to. Świadczenia zdrowotne po pierwsze pozwalają nam się rozwijać. Mówiliśmy o tym na przykładzie szczepień. Osoba, która szczepi – ma przygotowanie do tego i doświadczenie – siłą rzeczy przysparza pieniędzy właścicielowi podmiotu. Czy to apteki, czy to w pewnym momencie POZ-u, bo przecież ci farmaceuci też tam będą znajdowali swoją pozycję.

Osobną kwestią jest pytanie, dlaczego ktoś na trzecim roku farmacji mówi: „Nie chcę iść pracować do apteki”. Przecież nigdy w tej aptece nie był. To są osoby, które często nie były nawet na miesięcznym stażu w aptece. Dlaczego już od razu mówią: „nie”? Ano dlatego, że na bardzo wielu forach mogą przeczytać, że to jest najgorsze, co ich może spotkać. Że to jest tragedia, że będą musieli wyrabiać koszyki, że będą musieli słuchać bardzo często osoby nieprzygotowanej merytorycznie. W związku z tym oni już na początku zostają do tego zniechęceni. Czyli ta narracja, że „słuchajcie, będziecie mieli większe możliwości, będziecie mogli robić przeglądy itd.”, do nich jeszcze nie trafia. Zresztą do bardzo wielu naszych koleżanek i kolegów pracujących w aptekach także. Jeszcze wciąż nie widzą tego połączenia bazy prawnej, która już powstała, z tymi nowymi możliwościami. Natomiast ja tutaj jestem optymistą. Dziewięć tysięcy farmaceutów, które ruszyło szturmem, żeby szczepić kilka lat temu, a wcześniej była to najbardziej niechciana usługa, jak pokazywały ankiety, pokazuje, że my jesteśmy gotowi do tych zmian. Na pewno trzeba będzie wrócić jeszcze do kwestii finansowania przeglądu lekowego.

No właśnie. Co dalej z przeglądami lekowymi? Co dalej z opieką farmaceutyczną? W grudniu wszyscy widzieliśmy stanowisko Rady Przejrzystości przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, które negatywnie opiniowało finansowanie przeglądów lekowych ze środków publicznych. Jakie działania w tym zakresie zamierza podjąć Naczelna Izba Aptekarska?

Marek Tomków: Myślę, że też sami organizatory przeglądu nie będą jeszcze tutaj składali broni. Natomiast po pierwsze, ta opinia nie była niczym zaskakującym, dlatego że w zasadzie od samego początku były pewne rzeczy jasne. Nie trzeba kończyć dodatkowych kursów czy szkoleń, by wykonywać przeglądy. To było jasne i to też formułowaliśmy w ramach naszych uwagach do samego projektu pilotażu.

Bardzo istotne było to, że pilotaż miał pokazać płatnikowi oszczędności. Zgodnie z tą angielską zasadą „pokaż mi pieniądze”. Czyli, krótko mówiąc, Narodowy Fundusz Zdrowia chciał zobaczyć, w jaki sposób opłata czy inwestowanie w tę usługę przyniesie płatnikowi – a w konsekwencji: pacjentom – wymierne korzyści. Tego nie udało się rozwiązać, w związku z czym myślę, że jeszcze trzeba będzie raz do tego spróbować podejść.

Niezależnie od tego my nie chcielibyśmy się skupiać tylko na przeglądzie lekowym. W tej chwili powstają również pod banderą Naczelnej Rady Aptekarskiej duże projekty, takie jak Nowy Lek czy Drobne Dolegliwości, i z nich także będziemy chcieli zrobić świadczenia. One w odróżnieniu od pilotażu przeglądu lekowego mają mieć bardzo szeroką ławkę fachowców, oczywiście nie umniejszając tym osobom, które robiły pilotaż. Natomiast tam było to skupione na zaledwie kilku osobach. My chcemy zaangażować do tego kilka uniwersytetów i fachowców praktycznie z całej Polski. To już się dzieje.

REKLAMA
REKLAMA


Dodatkowo bardzo mocno współpracujemy w tej chwili z Polskim Towarzystwem Medycyny Rodzinnej, gdzie zachęcałem osoby, które tam pracują, do tego, żeby właśnie kontaktowali się z lekarzami zajmującymi się medycyną rodzinną i szukali miejsca dla farmaceutów w zespołach opieki koordynowanej. Tam plany są bardzo ambitne, bo już nie chodzi o taki zwykły przegląd, tylko znacznie bardziej zaawansowany. Ale mamy nadzieję, że również jednym z takich długofalowych celów jest współpraca pomiędzy nami i lekarzami. Edukowanie siebie nawzajem nie tylko w kontekście wiedzy merytorycznej, ale również w kontekście tej współpracy i wzajemnej wymiany doświadczeń.

Wiem, że to brzmi bardzo okrągło, ale to jest niezwykle ważne. Miałem okazję kilka razy prowadzić wykład na przykład dla kilkuset lekarzy POZ-u i nagle okazuje się, że to wcale nie jest tak, że oni są przeciwko nam. Tylko nikt się z nimi nie komunikował na tyle jasno, żeby wiedzieli, że nie wchodzimy sobie w kompetencje, a możemy sobie po prostu pomóc. Jestem w ogóle bardzo dumny z tego, że przez ostatnie lata udało się te relacje z lekarzami wyprostować.

W takim razie dlaczego na Krajowym Zjeździe Aptekarzy nie było żadnego przedstawiciela Naczelnej Izby Lekarskiej?

Marek Tomków: Słyszeliśmy o tym, że nie było przedstawicieli Naczelnej Izby Aptekarskiej. Słyszałem zarzut, że byli przedstawiciele tylko i wyłącznie starej władzy. To był piątek, normalny dzień pracy i na przykład parlamentarzyści, którzy mieli do nas dotrzeć, w tym wicepremier Kosiniak-Kamysz i pani senator Małgorzata Kidawa-Błońska, w ostatniej chwili musieli zmienić plany. Dlatego, że trwało posiedzenie Sejmu, na którym mieli swoje wystąpienia. W związku z czym, jeżeli występowali w imieniu klubów, no to trudno byłoby im stamtąd uciec.

Naczelna Izba Lekarska była zaproszona w ostatniej chwili. Wiem tylko tyle, że z jakiegoś powodu byli zmuszeni to odwołać. To jest życie, to jest po prostu praca, to są też inne obowiązki. My to absolutnie rozumiemy i szanujemy. Nikt się z tego powodu nie obraża.


Przeczytałeś tylko 40% wywiadu.
Całość dostępna bezpłatnie w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA