„Dziś słyszę, że NRA poparła protest jednogłośnie. Tyle że w grudniu, kiedy prace nad ustawą się rozpoczynały a nie w maju kiedy się skończyły. Osiemnastu członków rady w tym kilkunastu Prezesów wnosiło o pilne spotkanie w sprawie protestu, co trudno interpretować jako jednogłośne poparcie.
Skąd moje rozgoryczenie? To proste. Ta nowelizacja to w części moje dziecko.
(…) Skuteczność Prezesa NRA – zero wprowadzonych poprawek. Po przejściu przez Sejm, zaczęły się komunikaty Prezesa o rządzących, chodzących na pasku lobbystów i hurtowni mających apteki itp. Jakby nie zauważył, kto wniósł o nowelizację i że tej nowelizacji mogło w ogóle nie być! Nie było przecież żadnych innych propozycji. Wystarczyło podjąć temat kilka tygodni później i szanse na wejście zakazu wywozu w tej kadencji Sejmu malały do zera.
Z kasy NIA zaczynają wypływać pieniądze na protest. Protest w imieniu hurtowni, choć hurtownie go nie poparły.
Protest, który może i miał sens w grudniu podczas prac podkomisji, dzisiaj staję się gigantycznym ryzykiem.
Ponieważ naszym największym wrogiem był kalendarz. Każda, nawet najmniejsza zmiana wiązała się z zatrzymaniem podpisu i nie było żadnych szans na wejście w tej kadencji sejmu. Obecna nowelizacja procedowana była przez pół roku. Na co liczymy? Że 250 posłów koalicji przeprosi za swoje zachowanie i wprowadzi poprawkę NIA? Że Prezydent powie: dzięki aptekarze za protest w kampanii, już służę pomocą i załatwiam wszystkie wasze problemy? A jeżeli ewentualny nowy Prezydent (AD) powiedziałby: aptekarze przecież nie chcą tej nowelizacji, protestują, przegłosowali ją posłowie PO więc jej nie podpiszę, to co wtedy? Wtedy wszystko idzie do kosza (dyskontynuacja prac parlamentu) i czekamy na następny Sejm, nowe nieznane koalicje, nowe relacje Sejm-Prezydent i mijają lata, eksport kwitnie a my wieszamy się na infoliniach. Taki jest cel protestu?
Aptekarze muszą wiedzieć za czym protestują i czego mają się spodziewać, jeśli protest zakończyłby się sukcesem. Należy im się komunikat i wyjaśnienie. Jak osiągniemy sukces protestując, to nowelizacja idzie na śmietnik. Innej opcji nie ma. Nie można dzisiaj, namawiać kilkudziesięciu tysięcy aptekarzy do podpisywania czeku bez pokrycia.
[b]Nie interesuje mnie polityka ani partie, nie mam zamiaru, wbrew przypuszczeniom niektórych startować na Prezesa NRA, chcę mieć leki w tym insulinę dla własnej matki.[/b]
Nie dziwcie się więc, że kiedy gra się aptekarzami i wmawia im bzdury, ryzykując stratę tego co udało się zdobyć, nerwy puszczają. Poseł Rajmund Miller w ostatnich dniach regularnie „nękany” przez Andrzeja Prygla (Prezes OOIA) wydeptał ścieżki, dzięki którym doszło do spotkania i rozmów, których efektem było usunięcie z przepisów kary w wysokości 50 000 za odmowę prowadzenia, narzuconych nam przez starostwa, dyżurów! Później byli przedstawiciele NRA i jest sukces, tylko trzeba pamiętać kto uchylił drzwi. A jeżeli powolutku drzwi się uchylają to nie powinno się nimi trzaskać z krzykiem, tylko powiedzieć dziękuję, to zwykle wystarcza.
Mam zgodę na wystąpienie w Sejmie w sprawie ograniczenia leków poza aptekami (wcześniej latami jakoś się nie udawało), przeszło wiele poprawek związanych ze sprzedażą pseudoefedryny. Skuteczność Prezesa NRA zero. Żeby przykryć własne porażki dzisiaj szuka winnego. Artykuły, materiały dla dziennikarzy piszących o naszych sprawach itp. Tego nie robią elfy.
Bez względu na sympatie polityczne, warto zrozumieć kilka prostych rzeczy. Że czy nam się podoba czy nie, ustawy przegłosowują posłowie koalicji oraz, że mając tak płyciutką pozycję jak mamy możemy co najwyżej prosić, żądania nic nie dają. W ostatnich latach: współpraca z IF, MZ nie istnieje. Jesteśmy odizolowani i bez jakichkolwiek sojuszników. Tych kilku co zostało właśnie opluwamy – pisze Marek Tomków.
źródło: OIA Opole










