W polskich aptekach na ten moment nie powinno być żadnych preparatów z medycznej marihuany.
– Tak to przynajmniej wygląda po kontroli inspektoratu farmaceutycznego u nas – opowiada Małgorzata Wagner w wywiadzie dla Cannabis News. – To co mamy zarejestrowane w Polsce i może być dostępne, jeżeli to w ogóle można nazwać marihuaną, bo to jest Sativex, czyli lek syntetyczny. Tak się akurat składa, że wczoraj sprawdzałam jego dostępność i okazało się, że znajduje się w… 3 aptekach w Polsce.
Zdaniem farmaceutki wynika to z wielu czynników. Po pierwsze dlatego preparat ten jest bardzo drogi. Po drugie tylko paru lekarzy wypisuje na niego recepty.
– Cała reszta, jak przypuszczam, tak naprawdę boi się wypisywać na to recepty. Bo nawet jeżeli mają świadomość, że to mogłoby być z pożytkiem użyte, to myślę, że ich także przeraża cena dla pacjenta. Choć pacjent gdy jest zdesperowany to cena nie gra roli i lekarz powinien być tego świadomy. Poza tym lekarze wciąż jeszcze mają przeświadczenie, że wypisują receptę na narkotyk – wyjaśnia Wagner. – Później mamy możliwość importu docelowego, suszu z Kanady, firmy Bedrocan. Jakkolwiek import docelowy w Polsce na ten preparat praktycznie nie istnieje i jest uciążliwy dla pacjenta, bo ściągniecie trwa pół roku.
Tyle czasu na lek musi czekać pacjent nie od momentu wypisania recepty, ale od zgody Ministerstwa Zdrowia i zgłoszenia do hurtowni zapotrzebowania.
– A jest to lek, który ratuje życie i powinien być dostarczony pacjentom niemal natychmiast. Wiem, że pacjenci omijają więc import docelowy, jadą i realizują receptę poza granicami kraju, czas oczekiwania na ściągnięcie jest bowiem dłuższy, niż gdy pojadą i przywiozą sobie to sami – twierdzi Małgorzata Wagner. – Niby mamy procedury, które mają służyć pacjentom, ale tak naprawdę one im bardziej przeszkadzają, niż pomagają.
Farmaceutka zwraca uwagę, że na rynku są dostępne preparaty z konopi włóknistych, czyli popularne krople CBD. Tyle, że w trakcie niedawnej kontroli WIF zabronił aptece ich dystrybucji.
– Zostały przez nią [inspektor farmaceutyczną] wyciągnięte paragrafy prawne, które nam sprzedaż tych preparatów uniemożliwiają. Być może to nie jest wina samej pani inspektor, tylko tego, jak działają urzędy. Urzędnik jest urzędnikiem i dla niego jest najważniejsze prawo, a nie pacjent – tłumaczy Małgorzata.
Mimo zmian legislacyjnych z zeszłego roku, które miały umożliwić wykonywanie leków recepturowych z medycznej marihuany, jeszcze nikt nie zarejestrował potrzebnego do tego surowca farmaceutycznego
– A jeżeli nie ma surowca, to my nie mamy co robić. Ta ustawa wcale nie jest głupia, ona coś otworzyła, dała znak, że po pierwsze nasze władze i Ministerstwo Zdrowia przyznały, że medyczna marihuana działa – twierdzi farmaceutka. – To był ważny sygnał. Po drugie ustawa umożliwiła legalną dystrybucję i sprawdzony preparat dla pacjenta. Po trzecie w końcu pacjenci przestali być przestępcami. Tylko, że samych leków de facto nie mamy i nadal czekamy aż to się pojawi.
Aktualnie polscy pacjenci, którzy pilnie potrzebują tego typu leków udają się najczęściej do Holandii. Okazuje się jednak, że część zagranicznych aptek robi problemy z realizacją polskich recept.
– Wiem, że jest w Holandii apteka, która pacjentom z Polski realizuje recepty. Pomogliśmy się z nią dogadać i nie robi ona problemu. Bo część aptek zagranicznych robi problemy. Pacjenci z Polski jeździli od miasta do miasta i wracali z niczym – mówi farmaceutka. – Według holenderskiego prawa ich apteki powinny w pierwszej kolejności realizować recepty ich rodzimych pacjentów. Wspomniana przeze mnie apteka przyjmuje jednak recepty polskie, bo rozumie, że nie ludzie z naszego kraju tak naprawdę nie maja innego wyjścia.
Źródło: [url=https://www.cannabisnews.pl/wagner-medyczna-marihuana-apteka/]Cannabis News[/url]










