– U siebie w aptece przyjęłam sposób ekspediowania leków na „głośno”, czyli na głos czytam receptę i przynoszę leki z szuflad na ladę – tłumaczy mgr farm. Justyna Kiedrowska, prezes Stowarzyszenia Farmaceutycznego „Lege Artis”, właścicielka apteki w Nędzy. – Po pierwszej kontroli, wprowadzam leki do komputera, po raz drugi czytając receptę. Jednocześnie lek wkładam pod czytnik, sprawdzając czy nazwa, która wyświetla się na ekranie, to ta sama, którą przed chwilą usłyszałam. Po raz trzeci sprawdzam wydawany lek zapisując pacjentowi jego dawkowanie lub tłumacząc, jak go zażywać. Pod koniec dnia, a w dużych aptekach po zakończeniu zmiany, następuje tzw. retaksacja recept. Kierownik apteki lub wyznaczony do tego magister farmacji ponownie sprawdza je pod względem zgodności zapisów na awersie i rewersie, porównując z tym co wcześniej zostało wprowadzone do komputera.
Pomyłki w wydawaniu leków nie powinny się zdarzać, jednak farmaceuci są przecież tylko ludźmi – popełniają błędy. Sprawy nie ułatwiają też producenci leków oraz lekarze. Ci pierwsi tworzą nazwy leków bardzo zbliżone do siebie – szczególnie kiedy chodzi o preparaty z tą samą substancją czynną (np. Mirtagen i Mirzaten).
– Ponieważ jednak jest to ta sama cząsteczka chemiczna i ta sama nazwa międzynarodowa, bardzo często człon nazwy generyku jest bliźniaczo podobny do oryginału. Ma to dobre i złe strony, ponieważ pacjent mniej spostrzegawczy widząc podobieństwa w nazwie, tak bardzo się nie przejmie, ale ktoś bardziej wyczulony od razu zauważy różnicę w opakowaniu. Należy jednak podkreślić, że wydanie generyku czyli zamiennika nie jest pomyłką – mówi farmaceutka.
Na szczęście coraz mniej pomyłek jest wywołanych błędnym odczytaniem nazwy leku z recepty. Lekarze przekonują się do elektronicznych systemów i korzystają z komputerów.
– Dziś pięknie wydrukowane recepty są czytelne i w większości zawierają precyzyjne informacje, poczynając od nazw, dawek, postaci leku, a więc czy w tabletkach czy kapsułkach, aż po wielkość opakowania i jego odpłatność – mówi mgr Kiedrowska.
A co w przypadku pomyłki? Zdaniem farmaceutki, zdarza się, że pacjent sam zauważa inne opakowanie leku.
– Bywa jednak, że opakowania się zmieniają, czasem ktoś czegoś nie dopisał lub nie doczytał na recepcie, a czasem lekarz zmienił lek, a pacjent nie dosłyszał lub nie został wyraźnie o tym poinformowany. Na każdym aptecznym paragonie jest numer telefonu, można do nas dzwonić. Przede wszystkim jednak należy skontaktować się z apteką, która wydała leki i tam szukać wyjaśnienia. My jesteśmy świadomi, że decydujemy o zdrowiu i ludzkim życiu, nie chcemy się mylić, a jeśli już się to zdarzy, to nikt nie robi tego celowo.
Więcej na ten temat na [b][url=https://www.nowiny.pl/130426-juz-na-studiach-ucza-nas-aby-wydawane-leki-sprawdzac-trzy-razy.html?p=1#content]Nowiny.pl[/url][/b].
Źródło: nowiny.pl










