„My, aptekarze, nie jesteśmy bez winy”

11 czerwca 2018 07:20

„Wielu farmaceutów ośmielonych anonimowością Internetu idzie dalej, postulując zlikwidowanie nie tylko samorządu zawodowego, ale i kodeksu etyki zawodowej. Na różnych portalach stale panoszy się bezmyślny hejt. Patrząc na zajadłość i wręcz nienawiść, z jaką sami się do siebie często odnosimy, można twierdzić, że przy takim podejściu szanse na podniesienie rangi zawodu aptekarza są marne…”

Stosunek do zawodu i roli farmaceuty doskonale widać w analizowanych przez okręgowe rady aptekarskie wnioskach o stwierdzenie rękojmi należytego prowadzenia apteki. (fot. Shutterstock)

– „Izdebnicy”, „leśne dziadki” to tylko niektóre z określeń, jakimi swój samorząd zawodowy określają niektóre nasze koleżanki i koledzy aptekarze. Wcale nie najzjadliwsze – pisze dr n. farm. Wojciech Musiał w felietonie dla Farmacji Wielkopolskiej.

Zwraca on słuszną uwagę, że Wielu farmaceutów ośmielonych anonimowością Internetu idzie dalej, postulując zlikwidowanie nie tylko samorządu zawodowego, ale i kodeksu etyki zawodowej.

– Na różnych portalach stale panoszy się bezmyślny hejt. Patrząc na zajadłość i wręcz nienawiść, z jaką sami się do siebie często odnosimy, można twierdzić, że przy takim podejściu szanse na podniesienie rangi zawodu aptekarza są marne – pisze Musiał.

Jego zdaniem stosunek do tego zawodu i roli farmaceuty doskonale widać też w analizowanych przez okręgowe rady aptekarskie wnioskach o stwierdzenie rękojmi należytego prowadzenia apteki. Pokazują one, że lista grzechów i grzeszków aptekarzy nie jest wcale krótka.

– Wniosek o rękojmię w aptece, w której zatrudnionych jest, na przykład, dziesięciu farmaceutów w ułamkowym wymiarze czasu pracy (jedna trzecia, jedna czwarta czy jedna piąta). Rozkład godzin pracy przedstawiony w formie tabelki co do minuty jest zgodny z godzinami otwarcia apteki – wylicza Wojciech Musiał – Trudno przy najszczerszych chęciach uznać, że dziesięciu farmaceutów zmieniających się kilka razy dziennie jest w stanie zapanować merytorycznie nad apteką.

Farmaceuta opisuje też sytuację z wnioskiem o kierownictwo apteki odległej o 200 km od miejsca zamieszkania, w którym farmaceuta jest równocześnie zatrudniony w innej aptece.

– Na kierowane zapytania dotyczące pogodzenia pracy w kilku miejscach od siebie znacznie oddalonych z uwzględnieniem czasu dojazdu nasi koledzy i koleżanki informują izbę o… dobrym stanie dróg, posiadaniu szybkiego samochodu lub przesyłają pisma od prawników z groźbą wystąpienia na drogę sądową – opisuje dr Musiał.

Równoczesne sprawowanie funkcji kierownika i magistra farmacji w nawet trzech aptekach tego samego podmiotu, deklarowanie pracy w aptece „w razie potrzeby”, propozycje podjęcia funkcji kierownika (na przykład za 1000 zł) bez konieczności świadczenia pracy, deklarowanie zatrudnienia w kilku aptekach w wymiarze przekraczającym ludzkie możliwości, tolerowanie przez kierowników agresywnej reklamy apteki… autor felietonu w Farmacji Wielkopolskiej wymienia kolejne grzechy i grzeszki aptekarzy.

– Najsmutniejsze jest to, że niestety, wielu z nas nie zauważa w takich postawach nic niestosownego. Inni obwiniają samorządu, twierdząc, że „izba nic z tym nie robi”. Zanim jednak wysunie się takie zarzut, warto zapoznać się z przepisami regulującymi funkcjonowanie samorządu zawodowego – pisze Wojciech Musiał.

Farmaceuta przypomina, że okręgowe izby aptekarskie nie są organami śledczymi. Mogą jedynie zwracać swoim członkom uwagę na niestosowność określonych działań, prosić o refleksję, co zresztą, często spotyka się z niezrozumieniem. Jego zdaniem za coś nienaturalnego uznać należy, że aptekarze przed kontaktem z okręgowym rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej (OROZ) i okręgowym sądem aptekarskim (OSA) kryją się za plecami wykwalifikowanych prawników lub osób niebędących farmaceutami (na przykład koordynatorów).

– Podsumowując, można śmiało postawić tezę, że to my, aptekarze, nie jesteśmy bez winy, jeśli chodzi o obecny stan polskiego aptekarstwa – pisze dr Musiał. – Nie mamy szans na ocalenie rangi zawodu, jeżeli świadomie będziemy tolerowali łamanie prawa z żądzy zysku, poczucia bezkarności lub zwyczajnie – braku asertywności.

Źródło: Farmacja Wielkopolska

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Od czerwca nowe leki w Wykazie A Od czerwca nowe leki w Wykazie A

Od 1 czerwca 2018 obowiązywać zaczną wymagania określone w części podstawowej Farmakopei Polskiej wy...

NIA: Fachowy personel podstawą działania każdej apteki NIA: Fachowy personel podstawą działania każdej apteki

Po opublikowaniu artykułu „Apteka bez Aptekarza” (Dziennik Gazeta Prawna, 10.01.2018 r.) Elżbieta Pi...

MZ broni ustawy antytytoniowej MZ broni ustawy antytytoniowej

Celem dyrektywy tytoniowej nie jest podejmowanie działań, które mogą przynieść straty plantatorom i ...