Lekarzy zaniepokoiły szczegóły listy leków refundowanych. Na stronie Ministerstwa Zdrowia można znaleźć tabelkę, w której przy każdym leku widnieją ceny, jakie ustala koncern farmaceutyczny. Znalazł się na niej między innymi nowy, refundowany w prawie 100 proc. zamiennik i to, o dziwo – droższy od oryginału. Także na dofinansowanie nowej substancji z budżetu państwa przeznaczane jest więcej pieniędzy, niż potrzeba by na zakup leku oryginalnego.
Nowy preparat jest lekiem o przedłużonym uwalnianiu i specjalnej formule. Można go stosować mniej, niż preparatów dostępnych do tej pory i to w stosunku 1:0,7 – mówi w rozmowie z naszą reporterką wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. Oznacza to, że pacjent może przyjmować o 30 proc. substancji czynnej mniej w porównaniu do leków, które brał do tej pory. Dostępne na rynku tabletki zawierające 0,75 mg takrolimusu są rzeczywiście o niespełna 30 złotych tańsze niż zawierający 1 mg substancji lek oryginalny.
Okazuje się, że faworyzowany przez resort zdrowia odpowiednik immunosupresantu o przedłużonym czasie wchłaniania, formalnie nie jest generykiem, a lekiem hybrydowym. Taki powinien przejść natomiast szczegółowe badania kliniczne. Tymczasem lek w Polsce był testowany tylko w dwóch szpitalach. Wyników tych badań do tej pory nie opublikowano. Dopiero teraz konsultanci wojewódzcy dostali od producenta nowego, podstawowego immunosupresantu informacje o działaniu i dawkowaniu.
źródło: rmf24.pl










