Od 1 listopada obowiązują przepisy znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomani, ułatwiające dostęp do leków zawierających wyciągi z konopi indyjskich. Nowela zakłada, że medyczna marihuana na bazie konopi będzie wytwarzana w aptekach na podstawie recepty od lekarza każdej specjalności.
Niestety, do realizacji ustawowych zapisów, uchwalonych w czerwcu po wielomiesięcznej, burzliwej debacie, nie ma chętnych.
– Dotąd nie zgłosił się ani jeden podmiot, który wziąłby na siebie odpowiedzialność za sprowadzanie surowca farmaceutycznego i produkcję leku – wyjaśnia dr Wojciech Łuszczyna z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL). Jeśli firma taka pojawi się i złoży wniosek, urząd ma maksymalnie 210 dni na wydanie decyzji – pod warunkiem, że dokumentacja będzie kompletna i prawidłowa.
Robert Biront, dyrektor zarządzający spółki Fagron Polska (jest liderem w recepturze aptecznej, oferuje m.in. szeroką gamę informacji recepturowych) – do problemu podchodzi z dużą rezerwą. – Jeśli nawet znajdzie się chętny do wytwarzania leku, to jego rejestracja w URPL będzie karkołomna i potrwa długo – podkreśla dyrektor. Równie istotną barierą jest brak wiedzy wśród lekarzy, którzy nie wiedzą, jak lek zapisywać, a także aptekarzy, nieprzygotowanych do ich wytwarzania.
W Polsce od 2012 roku można używać trzech leków, zawierających marihuanę leczniczą. Są to Bediol i Bedrocan – które trzeba sprowadzać z Holandii w ramach tzw. importu docelowego – oraz Sativex, dopuszczony do obrotu w kraju. Ale cena miesięcznej kuracji jest bardzo wysoka i wynosi ponad 2,5 tys. zł. Również leki wytwarzane w aptekach będą pełnopłatne. Koszt miesięcznej kuracji szacuje się na ponad 1000 zł , ale pacjent będzie mógł występować o refundację.
Więcej na ten temat pisze [b][url=http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/kraj/a/producenci-boja-sie-konopi-pacjenci-wciaz-na-nia-czekaja,12682419/]Dziennik Polski[/url][/b].
Źródło: dziennikpolski24.pl










