Ministerstwo Zdrowia opublikowało na początku listopada zaktualizowaną listę leków zagrożonych brakiem dostępności. Zawiera ona 311 pozycji, a więc o 45 więcej niż na liście z 15 września. Są wśród nich leki niezbędne w chorobach przewlekłych, m.in. zakrzepicy, nadciśnieniu, cukrzycy oraz schorzeniach kardiologicznych. Wiele z nich to leki ratujące życie. Przyczyną ich braku jest przede wszystkim nielegalny wywóz za granicę, który nasilił się po wprowadzeniu ustawy refundacyjnej w 2011 roku. Wynika to z ich niskiej ceny na rynku polskim.
Surowe kary nie powstrzymają wywozu leków
Efekt jest taki, że hurtownikom bardziej opłaca się sprzedawać leki za granicę, a aptekom odsprzedawać je hurtownikom. Od kilku lat kolejne rządy próbują walczyć z nielegalnym eksportem. W czerwcu tego roku wdrożono ustawę zmieniającą zasady monitorowania przewozu produktów leczniczych i wyrobów medycznych zagrożonych brakiem dostępności w Polsce.
Złamanie nowych przepisów karane jest od tego czasu grzywną w wysokości min. 20 000 zł. Jednak zdaniem mec. Pauliny Kieszkowska-Knapik, adwokat w zakresie prawa farmaceutycznego i refundacyjnego, żadne administracyjne środki nie ukrócą eksportu, dopóki w Ministerstwie Zdrowia będzie obowiązywać paradygmat jak najniższej ceny urzędowej.
MZ oczekuje niższych cen
Problemy z dostępnością leków mogą się jeszcze pogorszyć od początku 2019 roku. Okazuje się, że część leków może utracić refundację. W tej chwili Komisja Ekonomiczna Ministerstwa Zdrowia negocjuje nowe warunki dla 2 500 leków, które objęte były pełnym lub częściowym finansowaniem z budżetu.
Zgodnie z prawem przy przedłużaniu decyzji refundacyjnej cena leku nie może być wyższa niż dotychczasowa. Jednak Komisja Ekonomiczna najczęściej oczekuje od producenta, że znacznie obniży cenę, nawet o kilkadziesiąt procent. Mimo to nie oznacza to realnych oszczędności dla NFZ, negocjowane są bowiem głównie ceny leków, które nie ustalają limitu ceny w danej grupie leków.
Stracą na tym pacjenci
Taka postawa MZ może sprawić, że produkcja niektórych leków stanęłaby na granicy opłacalności. Wiele firm nie będzie w stanie sprostać tym oczekiwaniom i nie obniży ceny. To będzie równoznaczne z usunięciem leków z listy refundacyjnej. W efekcie zamiast kilku złotych dopłaty pacjenci będą musieli uiścić 100% ceny.
Nie będą też mogli zamienić takiego leku na tańszy odpowiednik, gdyż zgodnie z prawem można zamienić na niego wyłącznie produkt podlegający refundacji. A to może spowodować problemy z ciągłością terapii, a nawet zagrożenie życia niektórych chorych.
Źródło: IK/Newseria










