Z tegorocznej analizy Instytutu Badawczego ABR SESTA, jak również z badania przeprowadzonego dwa lata temu, wynika, że istnieje poważny problem z zakupem części leków. Przede wszystkim są one bardzo trudno dostępne w aptekach. I tak brak preparatu Eligard 22,5 mg zwiększył się z 2% w 2016 roku do aż 52% w 2018 roku. Trudno osiągalny medykament jest stosowany w leczeniu nowotworu prostaty. Z kolei niedobór leku Concerta 18 mg wzrósł z 2% w 2016 roku do 51% w br. Ten środek jest przepisywany chorym na ADHD.
– Bez dostępu do niektórych, wskazanych w badaniu, leków pacjenci będą po prostu umierać. Przykładem może być Clexane 40 mg/0,4 ml, preparat stosowany przeciwzakrzepowo. Według analizy, jego brak w aptekach wynosił 3% w 2016 roku, a teraz jest on na poziomie aż 40%. Taka sytuacja prowadzi do ogromnej frustracji wśród poważnie chorych ludzi – mówi dr Stefan Piechocki, Wojewódzki Konsultant w Dziedzinie Farmacji Aptecznej dla Wielkopolski.
Trzeba też wskazać, że brak leku Berodual zwiększył się od 2016 roku z 1% do 39% w br.
Środek ten jest stosowany do leczenia astmy oraz przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP), która jest jedną z głównych przyczyn umieralności na świecie. Z kolei niedobór w aptekach preparatu Hydroxycarbamid TEVA 500 mg wzrósł z 3% dwa lata temu do 36% obecnie. Tego lekarstwa potrzebują pacjenci chorzy na białaczkę. Zwiększył się też brak w aptekach preparatu Estrofem 2 mg – z 2% w 2016 roku do 33% w 2018 roku. Ten lek jest przepisywany w terapii zastępczej po menopauzie. Trzeba też wymienić środek przeciwzakrzepowy Fragmin 5000 jm/0,4 ml, którego brak wzrósł w badanych latach z 2% do 32%.
– Z danych ABR SESTA wynika, że od 2016 roku najbardziej pogorszyła się dostępność dwóch leków, tj. Berodual i Clexane 40 mg/0,4 ml. W przypadku pierwszego z wymienionych preparatów nastąpił spadek z 94% do 53%. Natomiast dostępność Clexane obniżyła się z poziomu 69% do 51%. Ograniczenie dostaw tego produktu przez międzynarodowy koncern farmaceutyczny wynika z trudności w jego wytwarzaniu. Na szczęście lek ma już odpowiednik na naszym rynku pod nazwą Neoparin – wyjaśnia dr Piechocki.
W przypadku niektórych leków zostały odnotowane mniejsze spadki, np. na poziomie paru procent. Jednym z takich przykładów jest Atrovent N aerozol. Jego dostępność obniżyła się z 94% w 2016 roku do 92% w br. Ten środek jest stosowany w leczeniu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc oraz astmy. Z kolei Spiriva 18 mg, potrzebna do leczenia podtrzymującego POChP, zmniejszyła swój udział z 85% dwa lata temu do 80% obecnie.
– Nasze dane wyraźnie pokazują, że pomimo dużych braków, w kilku przypadkach nastąpiła także poprawa. Dla przykładu można podać antybiotyk na zakażenia bakteryjne Dalacin C 300 mg, który był dostępny w aptekach w 2016 roku w 90%, a w br. ten poziom wzrósł do 95%. Trzeba też wskazać Humalog 100j./1 ml, lek przeciwcukrzycowy, zmniejszający stężenie glukozy we krwi. W ciągu dwóch lat nastąpił wzrost jego dostępności z 68% do 78% – wymienia Sebastian Starzyński, prezes Instytutu Badawczego ABR SESTA.
W tym czasie powiększyła się też dostępność leku Madopar 62,5 mg kaps. – z 58% do 76%. Preparat jest przepisywany chorym na Parkinsona. Kolejny przykład to Fraxiparine 3800 j.m./0,4 ml – wzrost z 54% do 65%. Dalej należy wymienić Fragmin 5000 jm/0,4 ml z wynikami 44% w 2016 roku i 56% w br. Fakt, że wzrosła dostępność tego specyfiku i jednocześnie zwiększył się jego brak, może wynikać z różnych powodów. Część aptek, ze względu na niemożność zamówienia leku w hurtowi, rezygnuje z prób jego pozyskania. Druga istotna przyczyna zjawiska to niewypisywanie recept na środek leczniczy w konkretnej okolicy. Jeżeli produkt jest rzadko sprzedawany w placówkach, to aptekarze niechętnie zaopatrują się w niego.
– Fragmin 5000 jm/0,4 ml jest najczęściej przepisywany w otoczeniu dużych szpitali. Mniejsze ośrodki korzystają z innych heparyn drobnocząsteczkowych. Ma to związek z działalnością przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Przekazują oni największym placówkom dany produkt leczniczy w formie darowizny, w zamian za przepisywanie go do dalszej kuracji. Moim zdaniem, to wyjaśnia zjawisko zwiększenia braku dostępności przy jednoczesnym wzroście podaży na ww. lek – dodaje dr Piechocki.
Z analizy również wynika, że prawie wszystkie medykamenty z badanego koszyka leków są teraz mniej dostępne na zamówienie, niż dwa lata temu. Wyjątkiem jest Berodual. Płyn do nebulizacji odnotował w tym względzie lekki wzrost z 5% w 2016 roku do 8% obecnie. Niemniej, wciąż pozostaje specyfikiem, którego wyraźnie brakuje. Najgorzej sprawa wygląda z lekiem Concerta 18 mg. W jego przypadku nastąpił spadek dostępności tylko na zamówienie z 89% w 2016 roku do aż 34% w br. Bardzo podobne wyniki uzyskał Eligard 22,5 mg – 89% dwa lata temu i 39% w br.
– Problem braku specjalistycznych leków na zamówienie wynika z tego, że są one sprzedawane tylko przez wybrane apteki. Te placówki często są zlokalizowane w pobliżu przychodni i ordynujących je lekarzy. W wielu wypadkach medycy sami kierują pacjentów do konkretnych punktów. Dotyczy to wszystkich leków, zarówno nierefundowanych jak i „po cichu refundowanych”. I taka sytuacja budzi niechęć pozostałych aptek do zamawiania określonego leku, jeśli później nie zostanie on sprzedany, bo nie zgłosi się po niego żaden pacjent – zwraca uwagę Wojewódzki Konsultant w Dziedzinie Farmacji Aptecznej dla Wielkopolski.
Ponadto, dostępność leku Hydroxycarbamid TEVA 500 mg tylko na zamówienie obniżyła się z 72% w 2016 roku do 29% obecnie. W przypadku preparatu Fragmin 5000 jm/0,4 ml spadek nastąpił z 54% dwa lata temu do 13% w tym roku. Nie najlepiej pod tym względem wypadł także Madopar 62,5 mg kaps. Możliwość jego zamówienia zmniejszyła się z 40% w 2016 roku do 7% obecnie. W przypadku Fraxiparine 3800 j.m./0,4 ml nastąpił spadek z 45% dwa lata temu do 14% w br.
– Problem braku lekarstw w aptekach pojawił się w 2012 roku. Wprowadzono wtedy sztywne ceny i marże na leki refundowane, które sukcesywnie tanieją. To wynik cyklicznych negocjacji resortu zdrowia z producentami. W efekcie, mamy jedne z najniższych cen lekarstw w Europie. To otworzyło furtkę dla nieuczciwych przedsiębiorców, którzy znaleźli sposób na zwiększenie swoich zysków. Nielegalnie wywożą je za granicę, gdzie sprzedają dużo drożej, niż u nas. Dlatego brakuje ich dla polskich pacjentów – tłumaczy Tomasz Leleno z Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Tymczasem dr Stefan Piechocki podkreśla, że głównym powodem braku leków w polskich aptekach jest ich równoległy eksport, dozwolony prawem unijnym. Sprzyja mu korzystny przelicznik złotego na euro. Problem jest też nierozerwalnie związany z praktyką odwróconego łańcucha dystrybucji. Obecnie medykamenty są masowo wykupywane przez przychodnie lekarskie NZOZ, które prowadzą własne hurtownie farmaceutyczne, eksportujące leki. I to jest poważny kłopot.
– Przed procederem odwróconego łańcucha dystrybucji zabezpieczają się też producenci, ograniczając aptekom dostęp do leków zagrożonych wywozem. W efekcie dochodzi do sytuacji, w której aptekarz musi udowodnić, że rzeczywiście zgłosił się do niego pacjent z receptą, np. wysyłając jej kopię. W praktyce placówkom wyznaczane są limity, np. na 7 opakowań danego leku miesięcznie. Jeśli apteka chce zamówić większą ilość preparatu, to będzie on dostępny nawet za podwójną cenę. Pacjent nie zechce jednak dopłacić 150 zł do opakowania. I za wysoki koszt leku obwinia farmaceutę – stwierdza Tomasz Leleno.
Więcej na ten temat pisze serwis [b][url=http://inwestycje.pl/rynek_zdrowia/W-aptekach-brakuje-lekow-ratujacych-zdrowie-i-zycie.-Niektorych-nie-mozna-nawet-zamowic;315305;0.html]Inwestycje.pl[/url][/b].
Źródło: inwestycje.pl










