Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził niedawno, że decyzja lekarza o zastosowaniu lub zmianie terapii nie może być podyktowana wyłącznie tym, jakie leki szpital kupił w przetargu. Takie stwierdzenie znalazło się w wyroku dotyczącym decyzji Rzecznika Praw Pacjenta (RPP) z 11 czerwca 2018 r. Zarówno decyzja, jak i wyrok (VII SA/Wa 1940/18) są istotne dla pacjentów. Zdarza się bowiem, że szpitale uzależniają zastosowanie leku u pacjentów leczonych w ramach programów lekowych od wyniku odpowiedniego przetargu (czytaj więcej: Wynik przetargu nie może być powodem zamiany leków u pacjenta).
Uzasadnienie wyroku oburzyło m.in. członków Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF). Wskazują oni, że od 2014 r. stanowisko Ministerstwa Zdrowia i URPL jest jednoznaczne: leki biologiczne i biorównoważne można zamieniać.
Lekarze z kolei obawiają się, że jeśli wyrok się uprawomocni, pacjenci będą się domagać zastosowania dużo droższego leku oryginalnego. Tymczasem, choć leki biorównoważne są równie skuteczne. Z mocy ustawy muszą być tańsze od oryginału o co najmniej 25 proc. Tymczasem w toku negocjacji z resortem zdrowia ich cenę udaje się obniżyć nawet o 50 proc. Leczenie dużo droższą terapią ograniczy jednak dostęp do leczenia dla innych chorych.
Zdaniem Ewy Warmińskiej, mogą zatem znacząco wzrosnąć koszty po stronie Narodowego Funduszu Zdrowia. Świadczeniodawcy obawiając się, że pacjenci wystąpią z żądaniem podania im leku biologicznego, będą nabywać w przetargach przede wszystkim leki biologiczne. A te są znacznie droższe od leków biopodobnych.
– Wiadomo, że każdego pacjenta powinno się rozpatrywać indywidualnie i może zaistnieć uzasadniona stanem klinicznym potrzeba podania oryginalnego leku biologicznego. Nie powinno to jednak być zasadą – tłumaczy Warmińska, adwokat, była wicedyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w resorcie zdrowia.
Źródło: ŁW/Rzeczpospolita










