Nie tylko aptekarze mają dość Warszawiaków. Inni przedsiębiorcy idą śladem sopockiej apteki…

7 sierpnia 2018 11:32

Aptekarz z nadmorskiego kurortu zwierza się, że miał niemiłą sytuację w sprawie ceny kropli do oczu. Były droższe o 4 zł niż w Warszawie. Klientka kupiła je jako dowód zdzierstwa. Potem straszyła, że pokaże paragon dziennikarzom. – Chętnie też wywiesiłbym komunikat jak w Sopocie. Tylko przez grzeczność tego nie zrobiłem – mówi.

Komunikat "nie chcemy wiedzieć, że jesteś z Warszawy" staje się coraz bardziej popularny. Miał pojawić się we Władysławowie, Jastarni i kilku innych kurortach półwyspu helskiego (fot. Shutterstock)

Niedawno w mediach furorę zrobiło zdjęcie kartki, z jednej z sopockich aptek. Informacja na niej głosiła: „Nie chcemy wiedzieć, że jesteś z Warszawy!!! Sami wiemy, że tam jest wszystko lepsze, większe i tańsze!!!”. Działanie apteki spotkało się z falą krytyki (czytaj więcej: Kartka z sopockiej apteki robi furorę w sieci…).

Ogromne zainteresowanie mediów zachowaniem apteki sprawiło, że głos w tej sprawie zabrał nawet prezes Gdańskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.

– Ciężko mi tę sytuację komentować. Nie wiem, od czego mogła ona zależeć, być może chodziło o całkiem osobiste, nawet rodzinne sprawy, które ktoś przelał na papier i powiesił w aptece. Bo jeśli chodzi o pacjentów z Warszawy, to najwięcej mogliby chyba o nich powiedzieć farmaceuci z Władysławowa czy z Helu, bo tam w czasie wakacji jest ich najwięcej, a o wywieszaniu kartek w tamtejszych aptekach nic nie słyszałem. Farmaceuci są dla pacjentów, ich zachowania są różne, do aptek często przychodzą np. osoby z zaburzeniami neurologicznymi i farmaceuta musi sobie umieć z nimi poradzić, tym bardziej z Warszawiakami – komentował dla Dziennika Bałtyckiego Paweł Chrzan (czytaj więcej: Prezes Izby Aptekarskiej komentuje sprawę „kartki” w sopockiej aptece…).

Okazuje się, że tego typu głosy krytykujące „turystów z Warszawy” nie są odosobnione. Wielu z nich poszło wręcz śladem sopockiej apteki. Komunikat „nie chcemy wiedzieć, że jesteś z Warszawy” staje się coraz bardziej popularny. Miał pojawić się we Władysławowie, Jastarni i kilku innych kurortach półwyspu helskiego. Przedsiębiorcy komentują, że to wyraz bezsilności wobec wyjątkowo drażliwej grupy turystów.

– Klientka zrobiła scenę o lalkę Barbie. Kosztuje 105 zł. Jak usłyszałem, to dwa razy drożej niż w Warszawie. Powiedziała, że może zapłacić tylko warszawską cenę – relacjonuje sprzedawca z namiotu z zabawkami we Władysławowie. Też wywiesił kartkę „nie chcę wiedzieć, że jesteś z Warszawy”. Tłumaczy, że tak było łatwiej, niż wdawać się w dyskusję z każdym czepliwym klientem.

Aptekarz z nadmorskiego kurortu zwierza się, że miał niemiłą sytuację w sprawie ceny kropli do oczu. Były droższe o 4 zł niż w Warszawie. Klientka kupiła je jako dowód zdzierstwa. Potem straszyła, że pokaże paragon dziennikarzom.

– Chętnie też wywiesiłbym komunikat jak w Sopocie. Tylko przez grzeczność tego nie zrobiłem – mówi.

Źródło: Wirtualna Polska

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Sejm przyjął projekt ustawy 75+ Sejm przyjął projekt ustawy 75+

Sejm przegłosował ustawę dotyczącą bezpłatnych leków dla osób powyżej 75. roku życia. Za przyjęciem ...

Promocje w gazetkach to nabijanie klientów w butelkę. W aptekach są nagminne… Promocje w gazetkach to nabijanie klientów w butelkę. W aptekach są nagminne…

Fikcyjne "promocje", czyli zawyżanie cen towarów, a następnie "obniżka" do ceny rynkowej, to zjawisk...

Lekomaty są niezgodne z prawem Lekomaty są niezgodne z prawem

W Polsce można spotkać w kilku miejscach automaty vendingowe oferujące popularne lekarstwa dostępne ...