– Jakie będą skutki takich regulacji? Ceny wzrosną, a dostępność leków (zwłaszcza w dużych miastach) stanie się gorsza – powtarza argumenty lobbystów sieci aptek Szołucha. – Nastąpi skrajne rozdrobnienie rynku i jeszcze większe uzależnienie aptek od wielkich, zagranicznych koncernów farmaceutycznych. Część aptek zostanie zlikwidowana, więc liczba miejsc pracy dla farmaceutów spadnie. Zahamowany zostanie naturalny rozwój rynku. Na koniec, fundamentalnie – ograniczone będą prawa prywatnych właścicieli.
Ekonomista twierdzi, że konsekwencją wprowadzenia nowych przepisów będzie wypowiadanie aptekom przez banki kredytów, w związku ze spodziewanym pogorszeniem ich kondycji finansowej.
– Druga konsekwencja to problemy ze zmianą lokalizacji aptek, do której ich właściciele zostaną zmuszeni przez wspomniane kryteria geograficzne – twierdzi Szołucha. – Przeniesienie apteki z jednego miejsca w inne będzie bowiem znacznie trudniejsze niż w zwykłym biznesie. Pozwolenie na prowadzenie działalności jest bowiem w tym przypadku przypisane do konkretnego adresu. Konsekwencja trzecia będzie implikacją poprzedniej. Dzięki lepszej pozycji negocjacyjnej w nowych warunkach właściciele nieruchomości prawdopodobnie zaczną podwyższać aptekom stawki za wynajem powierzchni. Prowadzący dotkniętą w ten sposób placówkę będzie miał do wyboru bankructwo lub przerzucenie wyższych kosztów na klienta. Oba warianty są dla rynku równie zabójcze.
Zdaniem ekonomisty z Akademii Finansów i Biznesu Vistula proponowana nowelizacja nie byłaby dobrą zmianą:
– Abstrahując nawet od błędnego z gruntu założenia, że apteki mają być dla aptekarzy, a nie dla klientów, nadal trudno dostrzec innego beneficjenta proponowanej nowelizacji niż koncerny farmaceutyczne. Poza tym, co do zasady, w warunkach przeregulowania gospodarki realnej przepisami, do których implementacji obliguje nas Unia Europejska, naprawdę nie warto z własnej inicjatywy tworzyć kolejnych przepisów komplikujących życie polskim przedsiębiorcom.
Źródło: naszdziennik.pl










