REKLAMA
czw. 21 marca 2024, 08:01

Niektórzy technicy farmaceutyczni mogą mieć problem z wymaganym zaświadczeniem…

26 marca uruchomiony zostanie Centralny Rejestr Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego. Technicy farmaceutyczni będą mieć 6 miesięcy na wpisanie się do niego. Jednym z wymaganych do tego dokumentów będzie informacja o odbytej w aptece praktyce zawodowej. Niektórzy mogą mieć z tym problem…

Technik farmaceutyczny lub farmaceuta trzymający się za głowę.
Technicy farmaceutyczni mogą mieć problem z uzyskaniem "zaświadczenia o odbyciu praktyki" (fot. Shutterstock)

Nieuchronnie zbliża się termin wejścia w życie ustawy o niektórych zawodach medycznych. Nastąpi to dokładnie 26 marca. Dokładnie tego samego dnia uruchomiony zostanie też Centralny Rejestr Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego. Osoby wykonujące wymienione w ustawie zawody medyczne będą mieć 6 miesięcy na wpisanie się do Rejestru. Taki obowiązek będą mieć też technicy farmaceutyczni i mogą z tym mieć problem…

Zgodnie z ustawą w Rejestrze musi znaleźć się informacja dotycząca odbycia praktyki w aptece przez technika farmaceutycznego. Jak jej podstawę wskazano przepisy wydane w oparciu art. 91 ust. 3 ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne. O jakie zaświadczenie i praktykę chodzi?

Wspomniane przepisy dotyczą rozporządzenia, które określa program praktyki w aptece oraz sposób i tryb jej odbywania przez technika farmaceutycznego. Rozporządzenie takie wydano w 2002 roku. Opisuje ono przebieg praktyki zawodowej technika farmaceutycznego, która trwa dwa lata. Dopiero po tym stażu pracy, technik farmaceutyczny uzyskuje pełnię swoich uprawnień zawodowych. W trakcie praktyki technik powinien prowadzić „Dziennik praktyki aptecznej technika farmaceutycznego”.

Fakt odbycia praktyki i zrealizowania całości jej programu pisemnie stwierdza opiekun stażu, którym jest kierownik apteki. Następuje to w formie „zaświadczenia o odbyciu praktyki”, na podstawie wpisów we wspomnianym Dzienniku.

Technicy farmaceutyczni i zaświadczenie…

I to z posiadaniem wspomnianego zaświadczenia część techników farmaceutycznych może mieć problem. Mowa tutaj szczególnie o osobach, które rozpoczęły pracę w zawodzie kilkanaście lat temu. Po tylu latach pracy, dokument ten po prostu nie był im do niczego potrzebny. Poza tym w wielu przypadkach mogły go nawet nigdy nie otrzymać. Powszechną praktyką przez lata było bowiem uznawanie odbytej praktyki na podstawie np. świadectwa pracy potwierdzające staż zawodowy.

Takie osoby gdyby obecnie chciały uzyskać takie zaświadczenie, mogą mieć z tym poważny problem. Często apteki, w których odbywały praktykę kilkanaście lat temu, dziś już nie działają, lub mają innych kierowników. Co w takiej sytuacji? Do sprawy odniosła się niedawno Dolnośląska Izba Aptekarska.

– Wątpliwości dotyczą tego, czy technicy farmaceutyczni będą mogli uzyskać wpis do rejestru bez przedstawienia zaświadczenia o odbyciu praktyki w aptece przez technika farmaceutycznego, o którym mowa w § 8 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 17 lipca 2002 r. w sprawie odbywania praktyki w aptece przez technika farmaceutycznego. Ustawa wprost odwołuje się do tego dokumentu. Wprowadza warunek jego przedstawienia jako załącznika do wniosku o wpis do ww. rejestru – czytamy w komunikacie.

Potrzebne stanowisko Ministra Zdrowia

Dolnośląska Izba Aptekarska zapewnia, że dostrzega złożoność tego problemu prawnego. Zdaje sobie sprawę, że wielu techników nie dysponuje fizycznie ww. zaświadczeniem, ani nie może go odtworzyć lub uzyskać ze względów obiektywnych.

– Jednakże na chwilę obecną nie jest w stanie przedstawić takiej interpretacji przepisów ww. ustawy, na mocy której przesądzono by, że technik farmaceutyczny może uzyskać wpis do ww. rejestru bez przedstawienia ww. zaświadczenia. Z całą pewnością istotna będzie praktyka stosowania przepisów ustawy w zakresie rozpatrywania wniosków o wpis do rejestru – czytamy w komunikacie DIA.

Jednocześnie Dolnośląska Izba Aptekarska zapewnia, że podejmie stosowną interwencję, w szczególności będzie chciała uzyskać w tej sprawie stanowisko Ministra Zdrowia.

©MGR.FARM

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]