Tym sposobem realizowany jest jeden z postulatów środowisk farmaceutów. Obecnie nowe listy leków refundowanych pojawiają się w formie obwieszczenia co dwa miesiące. Taka częstotliwość nie tylko utrudnia pracę aptek, ale i naraża je na duże straty. Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, który prowadzi aptekę w Oleśnie, podkreślał niedawno, że z powodu ciągłej huśtawki na listach tracą też aptekarze. – Jeśli kupimy drogi lek, który potem wypada z refundacji, to musimy do niego dopłacić albo go wyrzucić, bo pacjent nie zechce go kupić. Poza tym wiele zmian na listach ma charakter kosmetyczny. Szereg leków np. na choroby psychiczne staniało tylko o kilkadziesiąt groszy lub o jeden grosz. Pacjent tego w ogóle nie zauważy, nam przybywa pracy administracyjnej, a zyskuje jedynie NFZ, bo w skali globalnej dopłaci do refundacji mniej.
Jeśli faktycznie dojdzie do zmian częstotliwości aktualizowania list leków refundowanych będzie to pierwszy duży sukces nowych władz Naczelnej Izby Aptekarskiej. Przypomnijmy, że jednym z wniosków programowych uchwalonych podczas VII Krajowego Zjazdu Aptekarzy było podjęcie przez Naczelną Radę Aptekarską działań w celu zmiany interwału ogłaszania zmian urzędowych cen na listach refundacyjnych oraz nieobciążania podmiotów prowadzących apteki i hurtownie zmianami cen urzędowych.
źródło: Medexpress










