Do tej pory w ostrołęckim szpitalu – podobnie jak i w innych tego typu placówkach w Polsce – leki według zgłaszanych zapotrzebowań przekazywała oddziałom szpitalna apteka, a dawkowały chorym pielęgniarki. W takiej sytuacji mogło dojść do pomyłki: do podania niewłaściwego leku bądź w złej dawce.
– Nasz nowy system ma na celu wyeliminowanie błędów ludzkich i większą kontrolę nad obrotem leków w szpitalu – mówi kierownik szpitalnej apteki Mikołaj Zerhau.
W nowym systemie lekarz wprowadza terapię i leki, które trzeba podać danemu pacjentowi, do systemu. Informacja ta trafia do szpitalnej apteki, która dostarcza środek w potrzebnej ilości do specjalnej szafy znajdującej się na oddziale. Pielęgniarka loguje się do systemu i widzi, kiedy dany pacjent powinien przyjąć dawkę konkretnego leku. Wybierając ją, automatycznie otwiera się przegródka w szafie z opakowaniem preparatu. Nie ma więc możliwości pomyłki, choć pielęgniarka przez roztargnienie może wziąć zbyt małą lub zbyt dużą ilość leku. Jest to jednak rejestrowane w systemie, więc wiadomo gdzie popełniono błąd dzięki czemu można szybko i właściwie zareagować.
– Dotychczas, po przekazaniu leków na oddział, tak naprawdę nie wiedzieliśmy, co się z nimi dalej dzieje – opowiada Mikołaj Zerhau. – Podam przykład: podczas ostatniej inwentaryzacji okazało się, że na wielu oddziałach znajdował się, nieużywany, pewien lek kardiologiczny, który po wypisie pacjenta zostawał na oddziale. Tymczasem był on cały czas potrzebny na oddziale kardiologicznym i ten zgłaszał nam wciąż zapotrzebowanie. Teraz, dzięki temu, że „szafy się widzą”, będzie możliwa rotacja leków pomiędzy oddziałami. Zaletą jest także to, że informacja o pacjencie będzie cały czas w systemie, będzie z nim wędrowała po oddziałach. I jeśli ktoś na przykład jest uczulony na dany składnik leku, to on nigdy nie zostanie mu podany. Do tej pory wystarczyło, że ktoś takiej informacji nie doczytał w papierowej dokumentacji i dochodziło do błędu.
Z tradycyjnego wydawania leków rezygnuje coraz więcej szpitali. Decydują się one jednak na inne rozwiązanie niż w Ostrołęce – na zakup „robota”, czyli automatycznego systemu, który wydaje leki. System ten jest bardzo drogi w zakupie i w eksploatacji.
Koszty ostrołęckiego systemu kończą się właściwie na jego kupnie. A było to możliwe dzięki pozyskanym funduszom unijnym. Nowy sposób wydawania leków był częścią większego projektu związanego z szerszym dostępem do usług medycznych drogą elektroniczną, wartego łącznie prawie 7 mln zł, z czego koszt samych szaf to ok. 2,2 mln zł.
Źródło: Tygodnik Ostrołęcki










