REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 25 czerwca 2018, 07:50

O obrzydliwym wazeliniarstwie przedstawicieli farmaceutycznych

Duży Format opisuje dzisiaj kulisy pracy przedstawicieli medycznych i farmaceutycznych. Z obszernego artykułu można dowiedzieć się jakie prezenty firmy farmaceutyczne dają lekarzom, za co otrzymują pieniądze i ile kosztuje zwiększenie liczby recept wypisywanych przez lekarza na konkretny lek.

Przedstawiciele są rozliczani przez zwierzchników ze sprzedaży, a sami rozliczają z niej swoich lekarzy (fot. Shutterstock)

Monika jest przedstawicielem medycznym. Jej praca polega na przekonywaniu lekarzy do przepisania pacjentowi leku, który promuje jej firma. Dziś lekarze zarabiają głównie „na badaniach”. U Moniki średnio 2,5-3 tys. zł. Ale jeszcze pięć lat temu było zdecydowanie lepiej: specjalistom płaciła nawet po 5-6 tys. miesięcznie.

REKLAMA

Inna przedstawicielka – Katarzyna – dwa lata temu zmieniła firmę i od tego czasu rozlicza się głównie konferencjami. Potencjałowi lekarze jeżdżą za granicę, mniejsi gracze szkolą się w Polsce.
– W poprzedniej firmie specjaliści zarabiali u mnie około 2 tys. zł na miesiąc. Za tę kwotę doktor musiał zapisać około 50-60 paczek mojego leku – mówi.

Z kolei Jerzy wspomina o kwotach 3-4 tys. miesięcznie na potencjałowego lekarza i 1 tys. na mniejszego albo na rozruch. – Nie stać mnie oczywiście na opłacenie wszystkich doktorów z targetu. Mam ich łącznie 120, ale 20 proc. generuje moją sprzedaż i na nich się koncentruję.

– Różne rzeczy widziałam w firmach, gdy ludzie robili plan – opowiada Katarzyna. – Czasem warto było nawet zainwestować własną kasę. Załóżmy, że plan to 600 opakowań jakiegoś leku, a za 640 możesz zgarnąć premię. Szacujesz pod koniec cyklu, że sprzeda ci się 620 opakowań i możesz dać spokój, bo masz plan z górką, ale wiesz, że możesz wygarnąć więcej kasy. Znaczy, że musisz „kupić” te brakujące 20 paczek. Więc dogadujesz się z lekarzem albo z farmaceutą, płacisz za te paczki około 500 zł, a na twoje konto wpływa 10, czasem 15 tys. zł. To jest sytuacja idealna, ale są też gorsze – wtedy, kiedy musisz zainwestować swoje pieniądze, żeby nie wylecieć z roboty. To jest zdecydowanie częstsza sytuacja.

REKLAMA
REKLAMA

Przedstawiciele są rozliczani przez zwierzchników ze sprzedaży, a sami rozliczają z niej swoich lekarzy. – Dogadujemy się, że w określonym czasie lekarz wypisze konkretną liczbę pudełek mojego leku. Z reguły wypisuje i rozliczamy się bez problemów. Ale bywa inaczej. Zawsze trzeba sprawdzać – opowiada Monika.

Lekarzy weryfikuje się nie tylko na podstawie IMS, ale też w aptece, a czasem na podstawie kart pacjentów. – Zawsze kontroluję sprzedaż w najbliższych aptekach. Jak rep jest dobry, czyli ma znajomości, to w aptece dowie się dokładnie, ile paczek zeszło i kto je wypisał – mówi Katarzyna. – Mnie się zdarzyło, że nie zapłaciłam doktorowi, bo się nie wywiązał. Mam zasadę, że mówię prosto z mostu, najwyżej się obraża. Po co mam pracować z oszustem? – dodaje.

Cały artykuł można przeczytać na stronach [b][url=http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,23574300,przedstawiciele-medyczni-wazeliniarstwo-jest-wrecz-obrzydliwe.html]Dużego Formatu[/url][/b]

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA