Alergię na roztocza kurzu domowego leczy się tylko jednym lekiem i jest to właśnie szczepionka Novo-Helisen Depot, która jest refundowana i powinna być dostępna w każdej aptece. Ale nie jest, o czym boleśnie przekonała się Agata Talaga z Krzyszkowic pod Myślenicami, mama chłopca chorującego na tę alergię.
Jak mówi dla Faktu p. Agata, jej syn przez 8 lat był leczony alergologicznie, a od 4,5 roku jest odczulany. Obecnie od miesiąca nie przyjmuje potrzebnego leku, ponieważ nigdzie go nie ma, więc skutki leczenia mogą iść na marne.
Fakt zainterweniował w tej sprawie u Ministerstwa Zdrowia, ale resort uważa, że to lekarz powinien wskazać alternatywną terapię, jeśli stosowana dotychczas jest niedostępna.
– Sama pytałam, czy jest jakiś lek zastępczy! Nikt o czymś takim nie słyszał – odpowiada na to Agata Talaga. Po interwencjach ministerstwo miało zadbać o to, by do aptek trafiło ok. 2000 opakowań szczepionki.
Jednak nadal nic z tego. Mama chłopca twierdzi, że obdzwoniła setki aptek w całej Polsce i znalazła trzy sztuki, ale były już zarezerwowane. W warszawskich aptekach od września nie pojawiła się ani jedna szczepionka. Resort próbuje tłumaczyć się tym, że zapotrzebowanie na ten lek wzrosło nieoczekiwanie w porównaniu do roku poprzedniego.
Źródło: IK/fakt.pl










