REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 25 maja 2021, 09:01

Pani Beacie podano dwie różne szczepionki przeciw COVID-19

W przypadku szczepienia pani Beaty, doszło do pomyłki – jako pierwszą podano jej dawkę AstraZeneki, jako drugą Pfizera.

Dotychczasowe badania pokazują, że ochrona, jaką daje szczepionka, z czasem maleje (fot. Shutterstock)
Także wirusolog, z którym skonsultowano się na miejscu, zapewnił panią Beatę, że szczepionki będą współgrać (fot. Shutterstock).

Pani Beata to nauczycielka. Jeszcze w lutym, przyjęła ona pierwszą dawkę szczepionki AstraZeneca. Z kolei na 5 maja, wyznaczone zostało podanie drugiej dawki.

REKLAMA

– Najpierw lekarz mnie zakwalifikował, wpisał numer serii szczepionki w ten kartonik, który każdy otrzymuje przy pierwszym szczepieniu. Później weszłam do gabinetu, gdzie wykonywano szczepienia. Jedna pielęgniarka posadziła mnie na krzesło, druga wzięła dokumenty. Zanim ta druga zerknęła, co jest w papierach, pierwsza mnie już zaszczepiła – opowiada na portalu wydarzenia.interia.pl pani Beata. – Nie mogę uwierzyć w to, że coś takiego się stało.

Jak relacjonuje dalej pani Beata, w gabinecie miało zapanować zmieszanie:

– Pani trzymająca dokumenty powiedziała „słuchaj, przecież tu jest AstraZeneka”, na co ta szczepiąca odpowiedziała „ja już dałam Pfizera”.

Co się wydarzyło

– Chwilę odczekałam, jak organizm zareaguje na inny preparat. Później poszłam do lekarza kwalifikującego. Kilka osób zebrało się w gabinecie i powstał raport ze zdarzenia, w którym zapisano, że doszło do omyłkowego zaszczepienia Pfizerem. Postanowiono również, że sprawdzą mi poziom przeciwciał, a badanie zostanie powtórzone za miesiąc – opowiada dalej na portalu wydarzenia.interia.pl nauczycielka. 

Także wirusolog, z którym skonsultowano się na miejscu, zapewnił panią Beatę, że szczepionki będą współgrać.

Kobieta mówi też, że czuje się dobrze. Zdaje sobie sprawę z tego, że chodziło o zwykłą pomyłkę, a nie działanie celowe – w dalszym ciągu jednak, czuje spore obawy. Zastanawia się, czy na pewno jest bezpieczna, a także jak będzie np. w przypadku, gdy będzie chciała wyjechać za granicę – czy będzie mogła ubiegać się o paszport szczepionkowy? (zobacz też: Parlament Europejski podjął decyzję w sprawie paszportów szczepionkowych).

Co na to ekspert

Portal wydarzenia.interia.pl zwrócił się w tej sprawie o komentarz do specjalisty, doktora Bartosza Fiałka.

REKLAMA
REKLAMA

– Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że rozwiązanie z tzw. mieszaniem szczepionek przeciw COVID-19 różnych producentów, będzie niedługo dopuszczone. Badania nad takim schematem trwają – podkreślał dr Fiałek.

Jednocześnie jednak zaznaczył on, że należy posługiwać się aktualną wiedzą medyczną.

– Oznacza to, że na ten moment, kiedy nie mamy jeszcze potwierdzenia dwóch zmiennych – bezpieczeństwa i skuteczności takiego mechanizmu – nie powinniśmy stosować podawania wakcyn różnego typu ani różnych producentów – akcentował.

Fiałek dodał jednak, że trzeba mieć świadomość, że w niedalekiej przyszłości, osiągnięty może zostać stan, w którym tego typu rozwiązanie stanie się preferowane:

– Może okazać się, że ten booster, czyli dawka uzupełniająca, będzie realizowany z wykorzystaniem innego typu szczepionki (czytaj również: Chiny rozważają łączenie różnych szczepionek w celu zwiększenia ich skuteczności).

A co mówi lekarz

– Jeżeli mówimy o tym konkretnym przypadku, należy uznać, że badania laboratoryjne oraz doświadczenie kliniczne z innych krajów nie wskazują na wystąpienie problemu w tym zakresie. Wydaje się również, że w przypadku podania preparatów przeciw COVID-19 dwóch innych producentów, nie powinno być problemu, jeżeli chodzi o ochronę przed zachorowaniem na COVID-19 – będzie ona akceptowalna i wysoka. W związku z tym uzyskanie ewentualnego paszportu szczepiennego, również powinno być preferowane. Dwie dawki to dwie dawki – ma uspokajać zapytany przez portal wydarzenia.interia.pl lekarz. –Czasami dostawa od konkretnego producenta nie dociera na czas. I wówczas – po zakończeniu badań klinicznych z pozytywnymi wynikami – zaszczepienie innym byłoby mądre .

Portal zwrócił się o kwestię pomyłek podczas szczepień także do Ministerstwa zdrowia. Zapytał, ile takich przypadków w kraju miało miejsce, czy są one monitorowane, a także, jak powinni zachować się pacjenci.

AM/wydarzenia.interia.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA