– Panie ministrze, uchwalajcie jak najszybciej i nie słuchajcie krzyków – apeluje w swoim felietonie Patryk Słowik. – Naruszenie konstytucyjnej wolności gospodarczej? Czy w takim razie od wielu lat naruszana jest moja wolność, bo nie mogę założyć kancelarii adwokackiej? Przecież biznes jak biznes. Adwokat sprzedaje usługi prawne, a aptekarz sprzedaje leki. Prawnicy, którzy bronią dużego biznesu aptecznego, mówią w takiej sytuacji: „Nie można tych sytuacji porównywać”. Dlaczego? Uważam, że dobrze się stało, że państwo gwarantuje, iż idąc do kancelarii adwokackiej, otrzymam chociaż odrobinę profesjonalizmu. I doskonale by się stało, gdyby państwo gwarantowało też, że właściciel apteki zna się na lekach.
Zdaniem dziennikarza niezrozumiałe są protesty przeciwko aptece dla aptekarza przedstawicieli sieci aptecznych. – Prezes PharmaNET-u wielokrotnie zapewniał, że sieci dysponują kadrami co najmniej tak dobrymi, jak lokalni farmaceuci; że najważniejszy jest pacjent; że ich aptekarze szkolą się na Zachodzie. Skoro więc mają tak ogromne zaufanie do swoich farmaceutów, dlaczego oponują, by to właśnie oni podejmowali najważniejsze decyzje w spółkach? Będą je oczywiście podejmowali, stawiając na pierwszym miejscu jakość obsługi, a nie przychody spółki, ale przecież pacjent jest najważniejszy, prawda?
Autor obala również argument mówiący o zamykaniu aptek, w których jest najtaniej. – Daję sobie uciąć rękę lub pół wypłaty, że samo wprowadzenie zasady apteka dla aptekarza nie wpłynie na wzrost cen. Patryk Słowik przyznaje jednocześnie, że w aptekach sieciowych ceny są niższe i większość z nich nie należy do farmaceutów. – Ale daleko stąd do wniosku, że w ogóle znikną one z rynku. Będą musiały nastąpić przekształcenia własnościowe, ale biznes poradzi sobie, naprawdę. I to nie kosztem pacjentów.
źródło: wyborcza.biz










