Resort sprawiedliwości przygotował dużą nowelizację prawa farmaceutycznego. Wstępnie zawarto w niej pomysł, że będzie można kupić refundowane wyroby medyczne wraz z dostawą do domu dla osób niepełnosprawnych. Jednak pojawiły się wątpliwości, jak weryfikować uprawnienie. Projektodawca zaproponował, by nabywca składał oświadczenie. Ten pomysł nie spodobał się Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (czytaj więcej: Zlecenia na wyroby medyczne: aptekarze będą mieć jeszcze więcej papierkowej roboty?).
Zdaniem KPRM weryfikacja posiadania orzeczenia o niepełnosprawności na podstawie oświadczenia, które złożyła osoba kupująca, może prowadzić do nadużyć. To spowoduje, że będzie trzeba kontrolować prawdziwość złożonych oświadczeń. Urzędnicy premiera zasugerowali, by wprowadzić wymóg załączenia skanu orzeczenia o niepełnosprawności lub legitymacji osoby z dysfunkcją zdrowotną. Jednak jest to tworzenie niepotrzebnej bariery technologicznej dla wielu chorych, głównie samotnych.
Ministerstwo Zdrowia przeanalizowało więc ponownie tę kwestię. W konsekwencji doszło do wniosku, że nie trzeba ograniczać sprzedaży wysyłkowej wyłącznie do osób posiadających orzeczenie o niepełnosprawności lub o stopniu niepełnosprawności. Ministerstwo Sprawiedliwości zgodziło się z tym stanowiskiem i poprawi projekt. Dzięki temu wyroby medyczne wysyłkowo będą mogli kupować wszyscy (czytaj więcej: WAŻNE: Minister Zdrowia ws. limitu finansowego na pieluchomajtki).
– Chodzi głównie o pieluchomajtki, które zajmują wiele miejsca. Każdy aptekarz doskonale zna sytuacje, gdy ludzie przyjeżdżali samochodami typu kombi, by upakować do nich potrzebne wyroby – komentuje Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.
Źródło: IK/serwisy.gazetaprawna.pl










