„Magister Edyta M. z Gliwic zajmowała się nielegalnym handlem. Miała pięć aptek i dwa punkty apteczne (małe apteki na wsi). Jedną ze swoich gliwickich aptek mgr M. prowadziła ze wspólnikiem. – Odkrył, że jest oszukiwany. Apteka ma duże obroty, ale wspólniczka to ukrywa – mówi Izabela Majewska, śląski wojewódzki inspektor farmaceutyczny.
Kontrola WIF pokazała, że poza apteką, którą mgr M. prowadziła ze wspólnikiem, także w dwóch innych odsprzedawała leki do hurtowni. – Chodziło o duże transakcje po kilkaset tysięcy złotych każda – mówi Agata Dybek-Zdyń, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach. Prokuratura postawiła Edycie M. trzy zarzuty, po jednym na każdą z aptek, w których odsprzedawała leki z powrotem do hurtowni, i jak się okazało, także do innych aptek, a to również jest niezgodne z prawem”.
źródło: termedia










