REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 24 lutego 2017, 11:05

Pigularzu, spalę Ci dzieci

W zeszłym roku wydaliśmy w aptekach na leki aż 32 mld zł. Tam, gdzie ogromne pieniądze, tam i bezpardonowa walka o wpływy. W najnowszym wydaniu Gazety Prawnej opisuje ją Patryk Słowik.

Dziennik Gazeta Prawna: Pigularzu, spalę Ci dzieci

– Spalili mi samochód. Policja umorzyła sprawę. Wiem, kto to zrobił, bo nastąpiło to w dzień po mojej wypowiedzi dla mediów o tym, jak działają apteki sieciowe – mówi farmaceuta z 15-letnim stażem prowadzący indywidualną praktykę.

REKLAMA

– Aby założyć aptekę, nie trzeba mieć wykształcenia farmaceutycznego – pisze Patryk Słowik. – Jeden z największych biznesmenów na tym rynku dorobił się na handlu metalami. Są także byli menedżerowie dużych sieci spożywczych, a także współpracownik komunistycznej bezpieki.

Łącznie w Polsce funkcjonuje prawie 15 tys. aptek, w których pracuje niemal 30 tys. farmaceutów i kolejnych kilkadziesiąt tysięcy techników farmaceutycznych. Z miesiąca na miesiąc powstają nowe. W ciągu ostatniego miesiąca: dokładnie 46. A izraelska sieć Super-Pharm zapowiedziała, że chce otworzyć ich 300–400. Obecnie ma 68. Trudno się dziwić. Biznes farmaceutyczny, także z powodu starzejącego się społeczeństwa, ma lepszą przyszłość niż choćby branża odnawialnych źródeł energii, hutnicza czy spożywcza.

Walka o rynek jest zacięta i bezpardonowa. Linia frontu przebiega między aptekami indywidualnych farmaceutów i sieciowymi. Widać to doskonale na przykładzie procedowanego obecnie poselskiego projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego, który ma wywrócić cały rynek do góry nogami. Przewiduje, że nowe apteki będą mogli zakładać wyłącznie ludzie z wykształceniem farmaceutycznym. Dana osoba będzie zaś mogła posiadać jedynie cztery placówki. Waldemar Buda, poseł PiS, który przygotował projekt, zapewnia, że nie może być mowy o wywłaszczeniu. Projektowane regulacje będą dotyczyły wyłącznie tych placówek, które będą zakładane, a nie tych już istniejących. Ale sieciowcy się boją. Część polityków PiS ma nadzieję, że inspekcja farmaceutyczna rozprawi się z funkcjonującymi w Polsce sieciami, wśród których część jest kontrolowana przez zagraniczny kapitał (głównie izraelski, kanadyjski, amerykański, litewski, portugalski i holenderski) i za granicę także wyprowadza zyski.

REKLAMA
REKLAMA

– Listopad 2016 r., Sejm, chwila po zakończeniu posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. regulacji rynku farmaceutycznego. Omawiano właśnie projekt ustawy przygotowany przez posłów PiS – pisze Słowik. – Rozmowy w kuluarach. „Panie redaktorze, pokażę panu pismo, które wydobyłem z prokuratury” – zagaduje jeden z tzw. indywidualnych farmaceutów. „Znajduje się w nim zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które postanowił skierować do śledczych były pracownik sieci aptecznej. Zarzuca byłym szefom nielegalne wykorzystywanie danych pacjentów, które bez ich zgody sieć przetwarza.”

– Chowam teczkę do kieszeni, zamierzam wychodzić z budynku. Podbiega prawnik reprezentujący jednego z największych graczy na rynku: „Redaktorze, wyślę panu zaraz e-mailem stanowisko jednej z prokuratur, która potwierdza, że małe apteki nielegalnie wywożą leki z kraju” – mówi rozentuzjazmowany. Nie mija pół minuty, a słyszę piknięcie telefonu potwierdzające otrzymanie wiadomości. Od gmachu do bramy wjazdowej zmierzam wraz z jednym z posłów odpowiedzialnych za projekt zmian. Ale się nap…..ją ze sobą – mówi ze śmiechem.

Cały artykuł w najnowszym wydaniu Gazety Prawej

Źródło: Gazeta Prawna

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA