Wycieczka za południową granicę do dla Polaków szansa na zakup leków, których w naszym kraju nie ma. Do najpopularniejszych należą Detralex i Sab Simplex – osławione krople dla niemowląt stosowane w leczeniu kolki.
– Obecnie coraz mniej leków kupuję po czeskiej stronie granicy. Jeszcze rok temu kupowałam tam połowę potrzebnych leków, a dzisiaj do czeskich aptek chodzę tylko, kiedy w Polsce nie ma jakiegoś leku, bo wypadł z listy refundacyjnej – przyznaje Janina Kowalczyk, która mieszka pod Cieszynem, kilka kilometrów od polsko-czeskiej granicy. – Ceny się wyrównały, a czasem nawet przekraczają te polskie. Ale zdarzają się promocje i wtedy do czeskiej apteki warto się wybrać choćby po leki przeciwbólowe czy tabletki na grypę – ocenia.
Tradycyjnie Polacy, a zwłaszcza Polki, zaopatrywali się też w Czechach w leki odchudzające. Chodzi np. o Adipex, który zawiera pochodną amfetaminy i został w Polsce wycofany z aptek. Krytycznie na temat leku wypowiedziała się Komisja Europejska. Można go jednak kupić w Czechach, chociaż już teraz na tzw. receptę narkotyczną. Mimo to, gdy przejrzymy fora internetowe, widać, że handel tym i innymi specyfikami o podobnym działaniu i składzie kwitnie. Za 30 tabletek tego medykamentu hamującego łaknienie trzeba płacić ok. 100 zł.
Więcej na ten temat na portalu [b][url=http://www.slaskplus.pl/artykul/12156626,jedziemy-do-czech-do-apteki-ale-to-juz-sie-nie-oplaca-tak-jak-kilka-lat-temu,id,t.html]Śląsk Plus[/url][/b].
Źródło: slaskplus.pl










