Rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek wystąpił z pismem do prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Elżbiety Piotrowskiej-Rutkowskiej, w sprawie doniesień o podsłuchiwaniu pracowników (i ich rozmów z pacjentami) w jednej z sieci aptek. Media w ostatnich tygodniach informowały o licznych skargach od farmaceutów i techników farmaceutycznych na ten temat.
– Twierdzą oni, że poza monitoringiem wizyjnym, w aptekach sieci zainstalowano również mikrofony. Mają one przy każdym okienku nagrywać zarówno pracowników, jak i klientów. Z podanych informacji wynika, że pacjenci nie byli informowani o nagrywaniu ich wizyt w aptekach – czytamy w piśmie RPO.
- Czytaj więcej: Monitoring w aptece: co, kogo i jak można nagrywać?
W jednej z takich publikacji przytoczono anonimową wypowiedź byłej pracownicy. Twierdziła, że podczas podpisywania umowy o pracę dostała do podpisu również dwie zgody: na rejestrowanie obrazu i nagrywanie dźwięku. Otrzymała jednak wyłącznie kopię umowy o pracę.
– O tym, gdzie zamontowane są mikrofony dowiedziała się od innych pracowników. Kierownictwo nie poinformowało o powodach nagrywania, ani o tym, co się potem dzieje z nagraniami – czytamy w piśmie RPO.
Z informacji wynika także, że dostępu do nagrań monitoringu wizyjnego i mikrofonów nie mieli ani farmaceuci, ani kierownicy aptek. Co kilka tygodni każdy pracownik zaś otrzymywał imienną ocenę i wytyczne od koordynatora. Sieć aptek kładła bowiem duży nacisk na sprzedaż zamienników, wydawanie leków w mniejszych opakowaniach dla seniorów (leki z listy S w mniejszych opakowaniach są objęte wyższą refundacją) i marek własnych. Pracowników zobowiązywano, aby każdorazowo wypowiadali ustaloną formułkę.
– Według tych informacji, za analizą sprzedaży i najpewniej po wysłuchaniu nagrań szła dyscyplinująca rozmowa z pracownikiem. Po nagraniu prywatnej rozmowy pracownic jednej z nich odmówiono urlopu – pisze RPO.
Problem znany od dawna…
Z doniesień wynika, że problem znany jest od dawna. Niemniej oficjalnych działań nie podjęto z braku stosownej skargi – wszystkie bowiem informacje przekazywano anonimowo.
– Sprawa dotyczy prawa do prywatności objętego gwarancją konstytucyjną (art. 47 Konstytucji RP). Chodzi m.in. o osoby wykonujące zawód farmaceuty, związany z zachowaniem tajemnicy zawodowej. Pacjent z kolei – w myśl ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta – ma prawo do zachowania w tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny, w tym udzielające mu świadczeń zdrowotnych, informacji z nim związanych, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu medycznego. Potwierdzenie tego prawa znajduje się w art. 34 ustawy o zawodzie farmaceuty – informuje RPO.
- Czytaj również: UODO: nagrywanie rozmów w aptece może skończyć się karą
W opisywanej przez media sprawie mogło też dojść do naruszenia praw pracowniczych wynikających z Kodeksu pracy. Zgodnie z art. 22 Kp, jeżeli jest to niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa pracowników lub ochrony mienia lub kontroli produkcji lub zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę, pracodawca może wprowadzić szczególny nadzór nad terenem zakładu pracy lub terenem wokół zakładu pracy w postaci środków technicznych umożliwiających rejestrację obrazu.
– Monitoring wizyjny nie może obejmować pomieszczeń sanitarnych, szatni, stołówek oraz palarni, o ile nie jest to niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa i tajemnicy – przypomina RPO.
Rzecznik pyta prezes NRA, co już zrobiono, aby wyjaśnić sprawę i czy zawiadomiono o niej Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Państwową Inspekcją Pracy.
Źródło: ŁW/RPO










